Partia Boga chce wziąć odwet

Aktualizacja:
Członkowie Hezbollahu rozwijają plakat ze zdjęciami Mugniyaha i jego rodziny na znak żałoby
Członkowie Hezbollahu rozwijają plakat ze zdjęciami Mugniyaha i jego rodziny na znak żałobyPAP/EPA

- Moje ugrupowanie jest gotowe na otwartą wojnę z Izraelem - oświadczył w czwartek przywódca Hezbollahu. Miałaby ona być odwetem za śmierć jednego z dowódców tego ugrupowania Imada Fayeza Mugniyaha. W Bejrucie w czwartek tysiące jego zwolenników uczestniczą w pogrzebie.

- Uczynimy wszystko, żeby bronić naszego kraju i ludzi - zapowiedział przywódca radykalnej libańskiej szyickiej Partii Boga (Hezbollah) Nasrallah, ukrywający się od 2006 roku w obawie przed zamachem ze strony Izraela. Szef hezbollahów ocenił, że zabicie Mugniyaha było "wielką głupotą" ze strony Izraela. Zagroził jednocześnie, że "krew Mugniyaha doprowadzi do wyeliminowania Izraela".

Syjoniści, jeśli chcecie tego rodzaju otwartej wojny, niech cały świat usłyszy: niech to będzie otwarta wojna. Jak wszystkie istoty ludzkie mamy święte prawo się bronić Syjoniści, jeśli chcecie tego rodzaju otwartej wojny, niech cały świat usłyszy: niech to będzie otwarta wojna. Jak wszystkie istoty ludzkie mamy święte prawo się bronić

- Syjoniści, jeśli chcecie tego rodzaju otwartej wojny, niech cały świat usłyszy: niech to będzie otwarta wojna. Jak wszystkie istoty ludzkie mamy święte prawo się bronić - mówił Nasrallah w nagraniu wideo wyświetlonym na olbrzymim ekranie podczas uroczystości pogrzebowych.

USA oceniło, że "świat będzie lepszy" bez Mugniyaha

Mugniyah zginął w zamachu bombowym w nocy z wtorku na środę w stolicy Syrii, Damaszku. Znajdował się na amerykańskiej liście najbardziej poszukiwanych terrorystów. Hezbollahowie oskarżyli o zamach Izrael. Władze w Jerozolimie stanowczo temu zaprzeczyły.

(PRZECZYTAJ WIĘCEJ O ZAMACHU)

Hasan Nasrallah dodał, że śmierć Mugniyaha wręcz wzmocniła Hezbollah, a "dziesiątki tysięcy" powstańców są "w pełni gotowe", by z nim walczyć.

Mugniyah, za którego schwytanie rząd USA oferował nagrodę do pięciu milionów dolarów, uważany był za jednego z twórców organizacji libańskich hezbollahów. Kierował m.in. sekcją ds. wywiadu i w latach 80. i 90. Miał też odpowiadać za serię krwawych zamachów i porwań wymierzonych głównie przeciwko Amerykanom i Izraelczykom. Przypisuje mu się udział w zorganizowaniu zamachu na ambasadę USA w Bejrucie w kwietniu 1983 r. Zginęło wtedy 63 ludzi, w tym 17 Amerykanów.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA