- Ruch opozycyjny GPO nie umywa się do polskiej "Solidarności" - pisał 13 stycznia tego roku amerykański urzędnik z placówki dyplomatycznej w Dubaju na temat sytuacji wewnętrznej w Iranie. - Na tym etapie Green Path Opposition [Zielona Droga Nadziei – red.] to raczej uporczywy problem dla reżimu, niż znaczące zagrożenie - podsumował.
Opisując "świeży" ruch opozycyjny w Iranie urzędnik pisze, że "nierealistyczne byłoby przyjmowanie, że w najbliższym czasie GPO będzie w stanie spowodować jakiekolwiek zmiany w reżimie".
- GPO to nie polska "Solidarność", a Teheran 2010 to nie jest Teheran 1978. Innymi słowy, mało prawdopodobne, żeby w najbliższym czasie obecny rząd irański zmienił się jakoś szczególnie. A gdyby miały być jakieś znaczące zmiany, to raczej w kierunku reżimu autorytarnego, niż demokratycznego - czytamy.
Ścieżka pod górę
Zieloną Drogę Nadziei założył na początku 2009 roku Mir-Hosejn Musawi. Nastapiło to po wyborach prezydenckich, w których przegrał on z Mahmudem Ahmadineżadem.
Zielony był kolorem kampanii wyborczej Musawiego, był też wykorzystywany w trakcie potężnych protestów opozycji po wyborach. Deklarowanym celem GPO jest walka o przestrzeganie praw obywatelskich i praw człowieka.
W kierownictwie ruchu są poza Musawim były prezydent Iranu Mohammad Chatami i były przewodniczący parlamentu - Mehdi Karubi.
CZYTAJ RAPORT: Dyplomatyczny przeciek Wikileaks
Źródło: WikiLeaks