"Dziękuję, synku, że wszystko wytrzymałeś"


"Moskwa skorzystała na tym bardziej niż Kijów, który zapłacił wysoką cenę" - tak ukraińska sekcja niemieckiego radia Deutsche Welle skomentowała sobotnią wymianę więźniów między Rosją a Ukrainą. Operacja wymiany więźniów dla Rosji miała charakter "raczej wojskowo-polityczny", podczas gdy dla Ukrainy - przede wszystkim humanitarny, piszą z kolei moskiewskie "Wiedomosti". W ramach wymiany do ojczyzny wróciło 35 Rosjan i 35 Ukraińców, w tym reżyser Ołeh Sencow.

"To, że w końcu odbyła się wymiana więźniów między Ukrainą i Rosją, niewątpliwie cieszy. 70 osób, z których większość została niewinnie skazana, odzyskało wolność i może wrócić do swoich bliskich. Cena jednak była wysoka. Gdyby została podniesiona kwestia szkód, równowaga nie byłaby na korzyść Ukrainy, ale na korzyść rosyjskiego prezydenta Władimira Putina. Ludzie są wolni, ale Kijów zapłacił za to wysoką cenę" - oceniła Deutsche Welle.

Cena uwolnienia Cemacha

Ukraińska sekcja niemieckiego nadawcy zwróciła uwagę, że w ramach wymiany władze w Kijowie uwolniły byłego dowódcę wojsk obrony przeciwlotniczej separatystów w obwodzie donieckim Wołodymyra Cemacha, uznawanego za ważnego świadka w sprawie zestrzelenia w lipcu 2014 roku nad Donbasem malezyjskiego boeinga. W katastrofie tej zginęło 298 osób, głównie obywateli Holandii.

"Zupełnie nieoczekiwanie, jeszcze przed wymianą, sąd ukraiński zwolnił tego obywatela Ukrainy. A przecież mógł on zostać ważnym świadkiem w nadchodzącym procesie w Holandii w sprawie zestrzelenia MH17. Niektórzy eksperci uważają, że Cemach mógł uczestniczyć w rosyjskiej operacji. To, że trafił do Rosji, jest skandalem, ciążącym na stosunkach Ukrainy z Holandią, a zatem z całą Unią Europejską" - zauważyła Deutsche Welle.

W rozmowie z internetową gazetą Ukraińska Prawda doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Andrij Jermak ujawnił, że nazwisko Cemacha było obecne w rozmowach Rosji z Ukrainą w sprawie wymiany więźniów "od samego początku". Dowodził, że w sprawie Cemacha prezydent Zełenski konsultował się z "niektórymi przywódcami państw europejskich". - Wszystkie niezbędne procedury dotyczące Cemacha, na których nalegała strona holenderska, zostały wdrożone - przekonywał Jermak.

"Dziękuję, synku"

W ukraińskich mediach duże emocje związane z wymianą więźniów wywołała sprawa uwolnienia Ołeha Sencowa. Pochodzący z Krymu reżyser, został oskarżony w Rosji o działalność terrorystyczną i skazany na 20 lat więzienia. Ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa powiedziała BBC, że Sencow otrzymał tymczasowe mieszkanie w Kijowie. Artysta nie może wrócić na zaanektowany przez Rosję Krym, dlatego decyduje się sprawa znalezienia dla niego stałego mieszkania w stolicy Ukrainy.

W poniedziałek z Krymu do Kijowa dotarli bliscy Sencowa: jego matka Ludmiła, żona i 14-letni syn. Matka reżysera, pytana przez dziennikarza krymskiej telewizji ATR, co powie synowi w czasie spotkania, odpowiedziała. - Powiem: dziękuję, synku, że wszystko wytrzymałeś, że cię widzę, że wciąż żyjesz. Więcej niczego nie potrzebuję.

W sobotę na Ukrainę, oprócz Sencowa, wróciło między innymi 24 marynarzy zatrzymanych w zeszłym roku przez rosyjskie służby w Cieśninie Kerczeńskiej. Według wcześniejszych doniesień rosyjskich mediów porozumienie w sprawie wymiany zostało osiągnięte po pierwszej rozmowie telefonicznej między prezydentami Władimirem Putinem i Wołodymyrem Zełenskim, która odbyła się 11 lipca.

Rosyjska gazeta "RBK" utrzymywała jednak, że porozumienie to zostało osiągnięte 19 sierpnia, podczas spotkania Władimira Putina z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.

Jaki wymiar?

W poniedziałkowym artykule redakcyjnym moskiewski dziennik "Wiedomosti" konstatuje, że operacja wymiany więźniów dla Rosji miała charakter "raczej wojskowo-polityczny", podczas gdy dla Ukrainy - przede wszystkim humanitarny. Zdaniem "Wiedomosti" wymiana "pośrednio potwierdza zaangażowanie Rosji w konflikt w Donbasie i zainteresowanie hamowaniem procesu w sprawie zestrzelonego w lipcu 2014 roku boeinga, w którym Cemach byłby jednym z ważnych świadków".

Jednocześnie przeprowadzona w sobotę wymiana, która objęła po 35 osób z każdej ze stron, była - według dziennika - okazją do zademonstrowania wagi politycznej Moskwy. "Wiedomosti" wskazują, że przekazaniu Cemacha sprzeciwiały się władze Holandii.

Putin nie pojechał

Gazeta podkreśla ponadto, że obywateli Ukrainy, których przekazała jej Rosja, witał w Kijowie osobiście prezydent Wołodymyr Zełenski, natomiast rosyjski przywódca Władimir Putin "wolał otworzyć obchody Dnia Miasta w Moskwie".

"Kijów momentalnie opublikował listę obywateli, którzy powrócili do domów, zaś Moskwa do niedzieli wieczorem tego nie uczyniła" - zaznaczają "Wiedomosti". Jak dodają, według nieoficjalnych informacji większość przekazanych Rosji więźniów to obywatele Ukrainy.

Również niezależna "Nowaja Gazieta" wybija fakt, że Putin nie pojechał na moskiewskie lotnisko Wnukowo, by spotkać się z więźniami i że "uwolnionych witały na lotnisku służby specjalne". "Tak bardzo cenimy naszych więźniów politycznych, że wolimy, aby nikt nie wymieniał ich nazwisk" - podsumowuje niezależne wydawnictwo.

Pytania o rosyjską listę

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział w poniedziałek że "pozostawia bez odpowiedzi" pytanie o możliwość ogłoszenia listy 35 więźniów, przekazanych w sobotę przez Ukrainę stronie rosyjskiej. Część tych osób to obywatele Ukrainy, która ujawniła ich nazwiska.

Na codziennym briefingu dla prasy dziennikarze wskazali, że bezpośrednio po wymianie Pieskow zapowiadał, że lista osób przekazanych Rosji opublikowana zostanie później. Jednak w odpowiedzi na to pytanie rzecznik Kremla odparł, że "pozostawia je bez odpowiedzi i nie komentuje". Nie udzielił też odpowiedzi na pytanie, czy osoby przekazane przez Kijów otrzymają obywatelstwo Rosji.

Oficjalną listę 35 nazwisk zwolnionych przez Rosję Ukraińców, którzy w sobotę powrócili do kraju, opublikowało biuro prezydenta Wołodymyra Zełenskiego praktycznie natychmiast po dokonaniu wymiany. Strona rosyjska dotąd nie podała do publicznej wiadomości oficjalnej listy przekazanych jej osób.

Według informacji medialnych w tej grupie są między innymi byli żołnierze Ukrainy, którzy przeszli na stronę rosyjską, a później zostali zatrzymani przez ukraińskie siły specjalne i skazani za dezercję. Jest na niej także nazwisko Jewgienija Miefiedowa, obywatela Rosji związanego z wydarzeniami w Odessie z 2 maja 2014 roku, gdy w trakcie pożaru w gmachu związków zawodowych zginęły dziesiątki ludzi. Wiele osób stanowią obywatele Ukrainy - w tym dwie kobiety - podejrzewani czy oskarżeni o szpiegostwo na rzecz Rosji bądź też skazani za taką działalność. Kilka kolejnych osób to obywatele Rosji, którzy walczyli po stronie prorosyjskich separatystów w Donbasie.

Własną listę opublikował portal wysokonakładowej gazety "Komsomolskaja Prawda". Według tego dziennika, 20 osób na liście jest obywatelami Ukrainy, 14 - Rosji, a jedna - Mołdawii.

Według opozycyjnej "Nowej Gaziety" niezależne media nie zostały dopuszczone na lotnisko Wnukowo, gdzie przybył w sobotę z Kijowa samolot z wydanymi Rosji więźniami. Zezwolenie otrzymały tylko kanały rosyjskiej telewizji państwowej.

Autor: tas\mtom / Źródło: Deutsche Welle, Ukraińska Prawda, BBC, ATR, PAP

Tagi:
Raporty: