Koniec procesu syna księżnej Mette-Marit

Marius Borg Hoiby
Marius Borg Hoiby jest oskarżony o 38 przestępstw, w tym cztery gwałty i napaści
Źródło: ENEX
W czwartek zakończył się proces Mariusa Borga Hoiby'ego - pasierba norweskiego następcy tronu. Wyrok w sprawie 29-latka, oskarżonego m.in. o gwałty oraz przemoc domową, zapadnie w najbliższych tygodniach.

Sąd rejonowy w Oslo zakończył w czwartek proces Mariusa Borga Hoiby'ego. Dzień wcześniej za gwałty, przemoc domową i inne przestępstwa, prokurator zażądał dla syna księżnej Mette-Marit siedmiu lat i siedmiu miesięcy więzienia. Jak relacjonują media, jego prawnicy zaapelowali w czwartek o uniewinnienie go od zarzutów gwałtu twierdząc, że nie potwierdzają ich żadne dowody. Wyrok w sprawie ma zapaść w ciągu kilku tygodni. Sam oskarżony do czasu wydania decyzji pozostanie w areszcie.

Proces, który wywołał debatę w Norwegii

29-letni Marius Borg Hoiby to syn księżnej koronnej Mette-Marit. Przyszedł na świat, zanim jego matka wzięła ślub z następcą norweskiego tronu, księciem Haakonem. Nie pełni funkcji publicznych i nie należy do rodziny królewskiej.

Marius Borg Hoiby w 2022 roku
Marius Borg Hoiby w 2022 roku
Źródło: Haakon Mosvold Larsen/PAP/EPA

Proces pasierba następcy tronu trwał siedem tygodni, a oskarżenie ostatecznie objęło 39 zarzutów, w tym gwałtów i wykorzystywania kobiet znajdujących się w stanie ograniczonej zdolności do obrony. Inne zarzuty postawione 29-latkowi dotyczyły narkotyków i naruszeń sądowych zakazów zbliżania się do ofiar. Syn księżnej nie przyznał się do tych najpoważniejszych - gwałtów i znęcania się nad byłą dziewczyną. W sądzie skarżył się, że relacje mediów z procesu przedstawiły go jako potwora i sprawiły, że stał się "obiektem nienawiści". - Hoiby nie jest potworem. Nikt z nas nie jest - mówił prokurator w swojej mowie końcowej. - Nie może zostać skazany za to, kim jest, ale za to, co zrobił - argumentował żądanie kary siedmiu lat i siedmiu miesięcy więzienia.

Kluczowym elementem procesu były składane za zamkniętymi drzwiami zeznania pokrzywdzonych kobiet. Jak przypomina "Washington Post", w procesie zeznawało około 70 świadków, a także przedstawiono setki wiadomości tekstowych i dowodów cyfrowych. Sprawa doprowadziła do szerokiej debaty w norweskim społeczeństwie. Komentatorzy oceniali, że przebieg postępowania przed sądem obnażył utrwalone schematy obwiniania ofiar gwałtu - pokrzywdzone były konfrontowane z pytaniami o brak oporu, swoje zachowanie po zdarzeniach czy motywacje.

Rozpoczęcie procesu zbiegło się dodatkowo z ujawnieniem informacji o powiązaniach matki oskarżonego - księżnej Mette-Marit z przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem. Na początku lutego przeprosiła za te kontakty.

Opracował Adam Michejda

Czytaj także: