3 lutego w Norwegii ruszył proces Mariusa Borga Hoiby'ego. Sprawa budzi ogromne zainteresowanie: 29-latek jest synem księżnej Mette-Marit i pasierbem jej męża, księcia Haakona, następcy tronu. - Nigdy wcześniej nie widziałem tak długiej kolejki do sądu okręgowego - przyznał reporter NRK Ola Mjaaland pierwszego dnia procesu. Proces od początku relacjonowało 200 dziennikarzy.
- Kiedy wchodzę na portal dowolnej gazety, widzę twarz Mette albo Mariusa. Większość dużych portali ma nawet transmisje na żywo, w których można śledzić najdrobniejsze szczegóły - mówi w rozmowie z TVN24+ Gaute Schwartz, mieszkaniec Oslo.
Media nie tylko relacjonują proces: publiczny nadawca na swoim portalu tłumaczy na przykład, dlaczego to robi. Jak czytamy, 29-latek jest synem księżnej i "odgrywa szczególną rolę w życiu publicznym". Dalej nadawca wylicza, że Borg Hoiby otrzymał od MSZ paszport dyplomatyczny, korzystał z królewskiego adresu, sprzedając towary na jednym z portali i mieszkał w pobliżu rezydencji następcy tronu. "Rodzina królewska zajmuje w Norwegii bardzo uprzywilejowaną pozycję (podkreślenie NRK - red.), a jej oficjalna działalność jest finansowana ze środków publicznych" - wskazano.
Syn księżnej usłyszał 38 zarzutów, w tym cztery o gwałty
Lista zarzutów jest długa. Hoiby’emu postawiono ich łącznie 38. Oskarżony nie przyznał się do czterech zarzutów gwałtu i zarzutu przemocy domowej. Przyznał się natomiast między innymi do naruszenia zakazu zbliżania się, przestępstwa narkotykowego, przekroczenia prędkości i prowadzenia pojazdu bez ważnego prawa jazdy.
Co więcej, z książki, którą w ubiegłym roku opublikowali norwescy dziennikarze śledczy Torgeir Krokfjord i Oistein Monsen wynika, że pasierb następcy tronu osobiście sprzedawał kokainę na ulicach Oslo i kupował narkotyki od gangu powiązanego z Iranem. Powiązania syna księżnej z półświatkiem to tajemnica poliszynela w norweskiej policji - twierdzą autorzy książki.
Krokfjord w niedawnej rozmowie z ABC przyznał, że obawiał się reakcji przestępców, o których mowa w książce. - Zamiast tego to policja, dwór królewski i prawnicy Mariusa zwrócili się przeciwko nam - stwierdził.