Hakerzy, którzy wykradli dane władzom Berlina, opublikowali je

Policjanci apelują o czujność
Berlin na nagraniach archiwalnych
Źródło wideo: Archiwum Reuters
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Władze Berlina nie zapłaciły okupu za dane wykradzione przez hakerów w sierpniu. Teraz hakerzy je opublikowali. To niecałe sześć terabajtów akt osobowych, umów i wielu innych niejawnych dokumentów.

Hakerzy, którzy na początku sierpnia włamali się do miejskich systemów Berlina i wykradli z nich dane, po upływie w piątek po południu wyznaczonego przez nich terminu na zapłacenie okupu, opublikowali te dane w sieci dark web do pobrania - poinformowało radio rbb24.

Według informacji rbb24, grupa hakerska Rhysida, która już wcześniej przyznała się do ataku, udostępniła około 1,4 miliona danych w kilku pakietach o łącznej wielkości 5,79 terabajta.

"Wszystkie pliki zostały umieszczone w publicznie dostępnej sekcji - miłej zabawy podczas przeglądania, łowcy danych!" - napisała grupa na swojej stronie w dark webie, gdzie widocznych jest wiele folderów. Zgodnie z informacjami mają się tam znajdować świadectwa pracy, ogłoszenia o naborze, oceny pracowników oraz ich akta osobowe. Na razie nie udało się jednak zweryfikować tych informacji, nie jest również jasne, czy chodzi o całość danych skradzionych na początku sierpnia informacji.

Berlin postanowił nie płacić okupu

Po włamaniu grupa zażądała od władz Berlina okupu w wysokości 30 bitcoinów, co stanowi równowartość około dwóch milionów euro (około 8,6 miliona złotych). Kwota miała zostać zapłacona do godz. 15.35 w piątek 4 września, jednak berlińskie władze odmówiły ulegnięcia szantażowi.

Rhysida, jak się przypuszcza, działa z terytorium Rosji i Europy Wschodniej, i stała za cyberatakiem na British Museum w 2023 roku.

Z powodu ataku 14 sierpnia wyłączono część miejskich systemów internetowych, co na kilka dni uniemożliwiło składanie wniosków o dodatki mieszkaniowe i dokonywanie płatności. W drugiej połowie sierpnia tygodnik "Der Spiegel" opublikował zrzut ekranu ze strony Rhysidy w sieci dark web. Grupa twierdziła, że posiada pliki zawierające między innymi umowy, porozumienia o zachowaniu poufności (NDA), akta osobowe, hasła oraz tysiące danych kontaktowych osób prywatnych.

Źródło: PAP
Czytaj także: