"Nie wiedzą, co to znaczy pokój". Syryjskie dzieci pokazują wojnę

TVN24

tvn24Na rysunki syryjskich dzieci widać wojnę 

Zgodnie z szacunkami UNICEF wojna w Syrii dotknęła ponad 8 mln dzieci. Te, które pozostały w kraju, nie mają szans na edukację i normalne życie. - Dla nich cała ta sytuacja bombardowań, niebezpieczeństw, życia w strachu, w biedzie, w warunkach ekstremalnych powoli staje się sytuacją naturalną - wyjaśnia ks. dr Marcin Dąbrowski z Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Pokazują to ich rysunki.

Projekt jest inicjatywą Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Kupując rysunek autorstwa syryjskiego dziecka, każdy ma szansę pomóc w odbudowie zbombardowanej szkoły w Maluli.

- To jest apel tych dzieci, aby pokazać, że właściwie nie wiedzą, co to znaczy pokój; nie wiedzą, co to znaczy normalne życie. A właściwie dla nich cała ta sytuacja bombardowań, niebezpieczeństw, życia w strachu, w biedzie, w warunkach ekstremalnych powoli staje się sytuacją normalną, naturalną - wyjaśnia ks. dr Marcin Dąbrowski ze stowarzyszenia.

- Każdy, kto złoży ofiarę na odbudowę szkoły w Maluli, dostanie jeden taki rysunek od konkretnego dziecka - dodaje.

Marsz na Aleppo?

Katastrofalna sytuacja humanitarna w Syrii, w której wojna toczy się od ponad pięciu lat, przekonała tymczasem część obywateli państw Unii Europejskiej do podjęcia dramatycznej próby dostania się do tego kraju, w ramach protestu przeciwko bezczynności polityków.

Przy pomocy mediów społecznościowych prywatne osoby kontaktują się i dołączają do inicjatywy zwanej Marszem na Aleppo.

- Wyruszamy 26 grudnia z Berlina i idziemy do Aleppo. Chcemy iść odwróconym szlakiem uchodźców, czyli z Niemiec, przez Czechy, Austrię, Słowenię, Chorwację, Serbię, Macedonię, Grecję i Turcję - mówi w rozmowie z TVN24 Anna Alboth, która jest organizatorką Marszu. - Chodzi o to, żeby to się skończyło. To jest największa tragedia naszych czasów. W moim życiu nie widziałam nic gorszego, to nie jest zwykła wojna i mamy tego dosyć - dodaje.

Alboth, która na co dzień mieszka w Berlinie, wyjaśnia, że do decyzji dojrzewała w ciągu ostatniego roku. - W Berlinie mam dużo kontaktu z Syryjczykami. To jest temat na porządku dziennym, u mnie w domu, wśród moich znajomych. Dotykało to mnie, zbierało się coraz bardziej, aż w którymś momencie nie mogłam tego więcej dźwigać i zobaczyłam, że jest nas bardzo dużo takich osób, które nie mogą już tego udźwignąć i chcą coś zrobić - podkreśla.

Marsz na Aleppo. "Mamy tego dość"
tvn24

Tymczasem w poniedziałek ministerstwo obrony Rosji poinformowało, że syryjskie siły rządowe kontrolują już ponad 95 proc. Aleppo. Rosyjski resort obrony oznajmił, że od rozpoczęcia 15 listopada ofensywy na Aleppo 2,2 tys. rebeliantów poddało się, a 100 tys. cywilów opuściło wschodnią część miasta, która wcześniej była przez nich kontrolowana.

Rosjanie wspierają w walkach o Aleppo siły reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada.

Autor: kg/adso / Źródło: TVN24, PAP

Tagi:
Raporty: