"Pięć najważniejszych stanowisk" i "możliwe różne układy sił". Morawiecki w Brukseli

TVN24

Morawiecki przybył do Brukseli na szczyt, który ma zapoczątkować "nowe rozdanie" w Unii Europejskiejtvn24
wideo 2/36

Chcemy, żeby obsada najwyższych stanowisk w Brukseli służyła budowie Unii Europejskiej silnej, wolnej od protekcjonizmu - powiedział we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Zaznaczył, że dla Polski ważne jest, aby obsada tych stanowisk w Unii została dokonana w oparciu o "zasady konsensusu" między państwami członkowskimi. Ocenił, że Prawo i Sprawiedliwość "może wpłynąć bardzo pozytywnie i stabilizująco na przyszły rozkład sił" w Parlamencie Europejskim.

Premier Mateusz Morawiecki we wtorek po południu przybył do Brukseli na nieformalny szczyt, który ma zapoczątkować "nowe rozdanie" w Unii Europejskiej. Liderzy państw i rządów krajów członkowskich mają tam zainicjować rozmowy na temat obsady najważniejszych stanowisk we Wspólnocie.

W związku z zakończonymi wyborami do Parlamentu Europejskiego w najbliższych miesiącach Unia będzie musiała obsadzić kilka ważnych stanowisk, w tym szefów: Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Europejskiego Banku Centralnego, a także wysokiego przedstawiciela Unii Europejskiej ds. międzynarodowych, nazywanego szefem unijnej dyplomacji.

JAK GŁOSOWAŁA EUROPA. WYNIKI Z KRAJÓW UNII EUROPEJSKIEJ >

"Kto będzie reprezentował jakie interesy, jest najważniejsze"

Morawiecki zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami przed wieczornym szczytem, że jego rząd chce zrobić wszystko, żeby wybory personalne na najwyższe stanowiska w Brukseli "służyły budowie Unii silnej, Unii, która jest wolna od protekcjonizmu, Unii, która wspiera wspólny rynek", a także tej, która "zapewni dobry budżet na kolejną perspektywę".

Jako kluczowe dla Polski wymienił również w tym kontekście kwestie energii, klimatu i szeroko rozumianej gospodarki.

- Dla nas jest to tematyka kluczowa. Dla nas to, kto będzie reprezentował jakie interesy, jest najważniejsze i dlatego podchodzimy do rozmowy o personaliach w sposób pakietowy - wyjaśniał.

- Oczywiście zalecany jest jak najbardziej podział geograficzny, regionalny, (...) ale jeszcze ważniejsze jest to, jakie konkretne odpowiedzi na tak sformułowane problemy, pytania, o których powiedziałem przed chwilą, będzie miał potencjalny kandydat - dodał szef rządu.

Zaznaczył, że dla Polski ważne jest również, aby obsada kluczowych stanowisk w Unii Europejskiej została dokonana w oparciu o "zasady konsensusu" między poszczególnymi państwami członkowskimi.

WYBORY DO EUROPARLAMENTU 2019. SPECJALNY SERWIS TVN24 >

"Mogą jeszcze padać różne kandydatury"

Morawiecki był także pytany o możliwy podział stanowisk w Unii Europejskiej po eurowyborach.

- W procesie wypracowywania kandydatur, dyskutowania tych kandydatur mogą jeszcze padać różne kandydatury, które dzisiaj w mniejszym stopniu lub gdzieś na marginesie naszych spotkań są dyskutowane - wskazywał. Jak zaznaczył, w tej kwestii ważna jest Grupa Wyszehradzka. - Ale troszeczkę patrzymy szerzej na Europę Środkową jako region, który ma wspólne problemy i dlatego dzisiaj będziemy o tym rozmawiać także na grupie V4 - zaznaczył.

- Jest pięć najważniejszych stanowisk (do obsadzenia - przyp. red.), czyli przewodniczący Komisji Europejskiej, przewodniczący Rady Europejskiej, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, wysoki komisarz do spraw zagranicznych i prezes Europejskiego Banku Centralnego. Chcemy popatrzeć na wszystkie stanowiska łącznie - powiedział premier.

Według informacji węgierskiej agencji MTI Grupa Wyszehradzka zgłosi Słowaka Marosza Szefczovicza jako kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej.

Jak mówił szef rządu, "pan komisarz (komisarz do spraw unii energetycznej, wiceszef Komisji Europejskiej Marosz - przy. red.) Szefczovicz jest jednym z rozpatrywanych kandydatów na różne stanowiska. Zawsze się zachowywał fair wobec Polski, zawsze starał się w tym trudnym portfolio dotyczącym energetyki zachowywać w porządku". Morawiecki podkreślił jednocześnie, że nie oznacza to, iż Szefczovicz jest jedynym rozpatrywanym kandydatem.

Premier: Szefczovicz jest jednym z rozpatrywanych kandydatów tvn24

PiS "może wpłynąć bardzo pozytywnie i stabilizująco"

Szef rządu pytany, do jakiej formacji w Parlamencie Europejskim przyłączy się jego zdaniem Prawo i Sprawiedliwość, odpowiedział, że "przede wszystkim widzę Prawo i Sprawiedliwość jako siłę, która może wpłynąć bardzo pozytywnie i stabilizująco na przyszły rozkład sił, instytucji i stanowisk".

- To dlatego, że mamy, nie licząc partii brexitowej (Partii Brexit, która wygrała wybory w Wielkiej Brytanii, zdobywając 29 mandatów - red.), trzecią co do wielkości grupę naszych reprezentantów (27 mandatów - red.), grupę znakomitą, której członkowie świetnie znają się na Unii Europejskiej i mają niezwykle mocny mandat społeczny. Tak na to patrząc, chcemy rzeczywiście odegrać bardzo konstruktywną rolę, to znaczy możliwe są różne układy sił - dodał.

Morawiecki zwrócił uwagę, że po raz pierwszy od 40 lat został wyłoniony taki europarlament, w którym dwie główne frakcje, czyli partia chadecka (EPL) i socjalistyczna (S&D) nie mają większości.

Jak mówił "można więc sobie wyobrazić", że EKR (frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów), a w niej PiS "może odgrywać rolę przy budowie różnych większości". - Ale to oczywiście zależy również od tego, jaka będzie wola naszych partnerów - zaznaczył premier.

Ocenił, że wobec tego, że brytyjska Partia Konserwatywna odejdzie z EKR, gdy Wielka Brytania opuści UE, stanowisko grupy europosłów PiS "będzie absolutnie kluczowe".

WYBORY DO EUROPARLAMENTU 2019. ZOBACZ OFICJALNE WYNIKI >

"Widzę PiS jako siłę, która może wpłynąć bardzo pozytywnie i stabilizująco na rozkład sił"tvn24

Autor: akr/adso/kwoj / Źródło: PAP

Magazyny:
Raporty: