"Palestyna nie jest na sprzedaż". Demonstracja przeciw planowi USA dla Bliskiego Wschodu

Wielotysięczna demonstracja odbyła się w niedzielę w stolicy Maroka, Rabacie. Zebrani protestowali przeciwko amerykańskiemu planowi rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Mówcy apelowali między innymi o wprowadzenie "bojkotu towarów amerykańskich".

Uczestnicy demonstracji przeszli przez centrum miasta z palestyńskimi sztandarami, wznosząc okrzyki: "Niech żyje Palestyna!". Razem z sympatykami ruchów islamistycznych szli w pochodzie marokańscy związkowcy i lokalni politycy. Rozlegały się apele o bojkot towarów "made in USA" oraz okrzyki: "Palestyna nie jest na sprzedaż!" i "Odrzucamy zdradziecki plan!".

"Te same zasady"

Podczas demonstracji, na którą władze Rabatu wydały zgodę, doszło do palenia izraelskich flag. Nasser Burita, minister spraw zagranicznych Maroka, kraju tradycyjnie przyjaznego wobec USA, nazajutrz po ogłoszeniu planu prezydenta Donalda Trumpa dotyczącego Palestyny oświadczył, że "doceniamy pozytywne wysiłki obecnej amerykańskiej administracji podejmowane w celu znalezienia sprawiedliwego, trwałego i wyważonego rozwiązania dla Bliskiego Wschodu". Szef marokańskiej dyplomacji podkreślił tradycyjnie przyjazne poparcie Rabatu dla państwa palestyńskiego "ze stolicą w Jerozolimie Wschodniej".

Według komunikatu marokańskiego MSZ minister Burita spotkał się w sobotę w stolicy Jordanii z palestyńskim prezydentem Mahmudem Abbasem, aby potwierdzić dotychczasowe stanowisko swego kraju w sprawie palestyńskiej. Burita odbył w Ammanie rozmowy także z szefem jordańskiej dyplomacji. Jordańskie MSZ wydało komunikat, według którego oba kraje zajmują "to samo stanowisko" i "podzielają te same zasady" w kwestii palestyńskiej.

Maroko, po zamknięciu w 2000 roku izraelskiego biura do spraw kontaktów z Marokiem, które istniało w Rabacie, nie wznowiło stosunków dyplomatycznych z Izraelem.

Aktualnie czytasz: "Palestyna nie jest na sprzedaż". Demonstracja przeciw planowi USA dla Bliskiego Wschodu

Bliskowschodni plan Trumpa

Donald Trump ogłosił plan 28 stycznia w Białym Domu, w obecności premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Architektem nowego planu pokojowego jest doradca i zięć prezydenta Donalda Trumpa, Jared Kushner. Zgodnie z tym planem terytoria palestyńskie miałyby zostać powiększone dwukrotnie, ale Izraelowi przekazano by całą Jerozolimę, wszystkie żydowskie osiedla na terenach okupowanych na Zachodnim Brzegu oraz w Dolinie Jordanu. Państwo palestyńskie mogłoby powstać tylko wtedy, gdy Autonomia Palestyńska uzna Izrael, a Hamas zostanie rozbrojony.

Plan zakłada też, że państwo palestyńskie składałoby się z części Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy, połączonych kombinacją dróg i tuneli, przewiduje ponadto całkowitą demilitaryzację Palestyńczyków. Jerozolima byłaby de facto w pełni kontrolowana przez Izrael.

Palestyńczycy domagają się tymczasem utworzenia państwa, którego stolicą byłaby Jerozolima Wschodnia, a terytorium obejmowałoby Zachodni Brzeg i Strefę Gazy.

Aktualnie czytasz: "Palestyna nie jest na sprzedaż". Demonstracja przeciw planowi USA dla Bliskiego Wschodu
Czytaj także: