- Dziś wieczór jestem kandydatką w wyborach prezydenckich - zadeklarowała Marine Le Pen w wywiadzie, którego udzieliła stacji telewizyjnej TF1.
Wyjaśniła, że wcześniej mówiła, iż nie będzie prowadzić kampanii wyborczej, nosząc bransoletkę elektroniczną. Wyraziła jednak przekonanie, że wniesienie skargi do sądu kasacyjnego zawiesza skutki wyroku, więc będzie prowadziła kampanię bez bransoletki elektronicznej.
- Nie zmienię zdania - dodała polityczka, zapewniając, że "nie ma już scenariusza, w którym nie mogłaby kandydować" w wyborach. Potwierdziła także, że jej współpracownik Jordan Bardella będzie premierem, jeśli ona wygra wybory prezydenckie.
Bardella miał ją zastąpić jako kandydat na najwyższy urząd w państwie, gdyby sąd apelacyjny definitywnie zakazał Le Pen udziału w wyborach. Określając siebie i Bardellę jako "naprawdę solidny" duet o "bardzo silnych przekonaniach", Le Pen przekonywała, że mogą razem wygrać przyszłoroczne wybory.
Decyzja sądu w sprawie Marine Le Pen
We wtorek sąd orzekł wobec Le Pen zakaz ubiegania się o funkcje publiczne na okres 45 miesięcy, w tym 30 w zawieszeniu. "Niezawieszone" 15 miesięcy oznacza w praktyce, że Le Pen ma już za sobą okres tego zakazu. Jest on bowiem odliczany nie od wtorku, a od wyroku sądu niższej instancji z 31 marca 2025 roku, który wtedy zadecydował, że zakaz obowiązuje natychmiast.
Adwokat polityczki Rodolphe Bosselut powiedział po wyroku, że jest "częściowo" zadowolony z werdyktu. Podkreślił, że dla niego i jego klientki "nadzwyczaj ważna" była zmiana wymiaru kary, w szczególności zmiana zakazu ubiegania się o funkcje publiczne. - Teraz zastanawiamy się nad całością tej decyzji - dodał obrońca, wychodząc z sali sądu apelacyjnego w Paryżu.
Teoretycznie nie ma więc przeszkód, by Le Pen, której nie obowiązuje już zakaz udziału w wyborach, została kandydatką w wyborach prezydenckich, które odbędą się we Francji na przełomie kwietnia i maja 2027 roku.
Jednak orzekając karę trzech lat więzienia, w tym dwóch w zawieszeniu, sąd nakazał Le Pen noszenie przez rok bransoletki elektronicznej, co utrudnia prowadzenie kampanii prezydenckiej. Termin noszenia bransoletki liczony jest zaś od jej założenia. Polityczka oceniała wcześniej, że prowadzenie kampanii wymaga od kandydata swobody przemieszczania się.
Wydając we wtorek werdykt, sąd apelacyjny orzekł również wobec Le Pen karę 100 tys. euro grzywny.
Sąd uznał ją za winną sprzeniewierzenia środków publicznych. Proces dotyczył zatrudniania przez Le Pen i innych działaczy skrajnej prawicy asystentów w Parlamencie Europejskim, którzy zamiast pomagać posłom w ich pracy w PE, w rzeczywistości wykonywali zadania na rzecz partii (Frontu Narodowego, obecnie noszącego nazwę RN). Przepisy unijne tego zabraniają.
Marine Le Pen startowała trzykrotnie w wyborach prezydenckich we Francji: w 2012, 2017 i 2022 r. Przegrywając w 2022 r. z Emmanuelem Macronem, uzyskała najlepszy wynik w historii skrajnej prawicy - prawie 41,5 proc. głosów, wobec ponad 58,5 dla Macrona.