"Krytyczny moment". Wstrząsająca relacja z ogarniętej kryzysem Somalii

Somalia
Rzecznik UNICEF o Somalii: znajdujemy się w krytycznym momencie
Źródło wideo: TVN24 BiS
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wojna na Bliskim Wschodzie dotyka cały świat - powiedział w rozmowie z TVN24 BiS rzecznik UNICEF James Elder. Aktualnie przebywa w Somalii, gdzie - jak ocenił - trwa kryzys, który "przeradza się w śmiertelną katastrofę".

James Elder, rzecznik UNICEF jest w Somalii, gdzie miliony ludzi pilnie potrzebują pomocy humanitarnej. W rozmowie z reporterką "Faktów o Świecie" TVN24 BiS Justyną Kazimierczak mówił o tym, ile czasu zostało, by uratować somalijskie dzieci przed kolejną klęską głodu. - Znajdujemy się w krytycznym momencie. Mówimy o najbliższych miesiącach - powiedział Elder.

Kryzys w Somalii "przeradza się w śmiertelną katastrofę"

Zwrócił uwagę, że "to nie jest zwykły kryzys". - To kryzys klimatyczny - kolejne susze, zmieniające się wzorce opadów. Rolnicy nie mogą już polegać na pogodzie. Do tego wszystkiego dochodzi konflikt na Bliskim Wschodzie, który napędza ceny paliwa i nawozów. A na domiar złego dzieci w Somalii mierzą się z bezprecedensowymi cięciami pomocy humanitarnej. Widzimy, jak zamykają się setki placówek zdrowotnych i punktów leczenia niedożywienia. Te wszystkie czynniki sprawiają, że kryzys, nad którym można było zapanować, przeradza się w śmiertelną katastrofę - wyjaśnił.

Mówił, że w codzienności dzieci zmagających się z niedożywieniem są dwie strony. Przytoczył historię matki z dzieckiem, którzy trafili do ośrodka stabilizacyjnego. - Po oczach tego dziecka widziałem, że jego stan się poprawia. Opieka, jaką tam otrzymuje, jest naprawdę niezwykła. Gotowa do spożycia żywność terapeutyczna działa niemal jak magia - relacjonował.

Somalia
Somalia
Źródło zdjęcia: Shutterstock

- Ale jest też druga strona - ludzie, którym nie udaje się dotrzeć do ośrodków. W jednym z obozów, gdzie wszystkie punkty zdrowotne zostały zamknięte, spotkałem matkę z dziećmi. Dzieci codziennie błagają ją o jedzenie, a ona nie ma jak ich nakarmić. Każdego dnia widzi, jak jej dzieci stają się coraz bardziej głodne. Do tego dochodzi brak wody. Kiedy nie ma czystej wody rośnie ryzyko szerzenia się chorób. Ta matka i jej dzieci znalazły się w śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji - mówił.

Justyna Kazimierczak pytała, jakie decyzje rodziny są zmuszone podejmować, by utrzymać swoje dzieci przy życiu. Rzecznik UNICEF w odpowiedzi przytoczył historię jednej z matek - Hajio. Opowiadał, że zdechło jej całe bydło, które w Somalii - jak powiedział - "jest jak konto bankowe".

- Kiedy straciła wszystko, musiała uciekać i podjąć decyzję: które dzieci zabrać ze sobą? Przeprowadzka kosztuje. Wie, że czeka ją trudna podróż. Nie chce, żeby inne dzieci zachorowały. Dlatego matki muszą wybierać, które dzieci zostawić, a które zabrać ze sobą. Matki zawsze muszą też podejmować decyzje dotyczące jedzenia. Zazwyczaj matka decyduje, że sama nie będzie jadła i odda dziecku wszystko, co ma. Ale wtedy sama zaczyna chorować. Matki poświęcą wszystko. Ale kiedy nie ma już niczego, co można by poświęcić, wtedy zaczynamy widzieć, jak umierają dzieci - mówił.

OGLĄDAJ W TVN24+: Somalia: opowieść o przetrwaniu

Elder dopytywany był o to, co można zrobić, aby pomóc tym ludziom. Powiedział, że "wiąże się to z konkretnymi kosztami" - potrzebne są pieniądze, aby instytucje, takie jak UNICEF, mogły działać na miejscu.

Rzecznik UNICEF o pomocy dla Somalii
Źródło: TVN24 BiS

- Ale myślę, że druga kwestia to próba wyobrażenia sobie, przez co przechodzą inni. Doskonale zdajemy sobie sprawę z kryzysu kosztów życia, który dotyka ludzi na całym świecie. Ale myślę, że ważne jest, by być empatycznym i wdzięcznym. Każdego dnia jestem wdzięczny za to, że wystarczy, że odkręcę kran i mam wodę. Jestem wdzięczny za to, że istnieje system zabezpieczenia społecznego i że w razie potrzeby mogę pójść do szpitala. Wdzięczność polega więc na pamiętaniu o tym, co mamy. A empatia na zrozumieniu, że nie każdy ma to, co my - powiedział.

Jaki wpływ ma wojna na Bliskim Wschodzie?

Rzecznik UNICEF pytany był też o to, jak daleko sięgają konsekwencje wojny na Bliskim Wschodzie. Powiedział, że to "dotyka cały świat". - Mówimy być może o dziesiątkach milionów dzieci, które popadną w ubóstwo z powodu wojny, której nie rozumieją, która ich nie dotyczy i która w ogóle nie powinna była się rozpocząć - ocenił. W Somalii - jak wskazał - gwałtownie wzrosły ceny paliwa do generatorów, które pompują czystą wodę, oraz nawozów potrzebnych do upraw.

- Na całym świecie - od Indonezji po Somalię, na północy, południu, wschodzie i zachodzie - cierpią najbardziej bezbronne dzieci, które nie mają żadnego wpływu na to, co się dzieje - zwrócił uwagę. Powiedział, że dzieci "cierpią już teraz, a jutro będzie jeszcze gorzej".

Justyna Kazimierczak zwróciła uwagę na szacunki UNICEF, według których niemal 23,5 miliona kolejnych dzieci popadnie w ubóstwo, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie się nie skończy. Pytała, czym jest popadnięcie w ubóstwo dla codzienności dziecka.

- To oznacza, że tracisz możliwość chodzenia do szkoły. Oznacza, że zamiast trzech posiłków dziennie masz dwa, a może zamiast dwóch tylko jeden. Twój posiłek nie jest odpowiednio odżywczy. Możesz dostawać chleb, ale nie otrzymujesz składników odżywczych, których potrzebujesz. Oznacza, że znikają otaczające cię formy ochrony i wsparcia. Znacznie trudniej jest dostać się do szpitala. Wszystkie te podstawowe rzeczy, na których dziecko powinno móc polegać - móc bezpiecznie położyć się spać, porządnie się wyspać, obudzić się i zjeść posiłek, pójść do szkoły - nagle stają się zagrożone - opisał Elder.

Rzecznik UNICEF ocenił, że "łatwo jest uznać, że cierpienie jest gdzieś daleko, szczególnie kiedy sami mamy własne problemy". - Ale odległość nie sprawia, że głód tego dziecka staje się mniej realny - zauważył.

Dzieci w Somalii
Dzieci w Somalii
Źródło zdjęcia: Shutterstock

Jego zdaniem powinniśmy po pierwsze "rozejrzeć się wokół i być wdzięcznym za to, co mamy, zamiast ciągle pragnąć czegoś nowego". - A po drugie - spojrzeć poza siebie i pomyśleć: "A co by było, gdybym znalazł się w takiej sytuacji? Gdybym zrobił wszystko, co mogłem, ale okoliczności byłyby przeciwko mnie? Gdyby wybuchł konflikt, gdyby zmienił się klimat - gdyby działy się rzeczy, na które nie miałbym wpływu? Czego chciałbym wtedy od innych?" Miałbym nadzieję, że inni okażą mi serce - mówił.

Elder został też zapytany o to, jaka byłaby jedna rzecz, którą zrobiłby dla tych dzieci. - Myślę, że potrzebna byłaby globalna hojność i solidarność. Nie da się patrzeć tylko na jeden obszar - odpowiedział.

- Gdybym więc mógł zmienić jedną rzecz, chciałbym, żeby ludzie mający wpływ, ci, którzy decydują o budżetach, ci, którzy mają trochę więcej, potrafili spojrzeć poza siebie i dostrzec tych najbardziej bezbronnych. I zrozumieć, że prawdziwą miarą życia nie jest to, co posiadamy, ale to, co jesteśmy gotowi zrobić dla innych, którzy mają znacznie mniej niż my - podsumował.

Źródło: TVN24 BiS
Czytaj także: