TVN24 | Świat

"Co dziesięć minut umiera jedna osoba na COVID-19. Jest gorzej niż w Indiach"

TVN24 | Świat

Autor:
momo/kg
Źródło:
PAP, tvn24.pl
Magdalena Jungowska/ Fundacja White GrainPolka pomaga Nepalczykom w czasie drugiej fali pandemii

Najpierw było tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi. Potem pojawił się koronawirus i zarządzono pierwszy lockdown. Zaczęło wtedy brakować jedzenia dla najuboższych. Teraz, podczas kolejnej fali epidemii, w Nepalu trwa walka o tlen. - Co dziesięć minut w Katmandu umiera jedna osoba na COVID-19. Jest gorzej niż w Indiach – przekonuje Magda Jungowska, która od pięciu lat mieszka na stałe w Nepalu. To już trzecia katastrofa w tym kraju, podczas której Polka pomaga miejscowym.

Magda Jungowska z dachu swojego domu widzi stupę Swayambhu. Sakralna budowla w kształcie bielonego wapnem kopca góruje nad doliną Katmandu. - Sama stupa trochę popękała w trakcie trzęsienia ziemi, ale pęknięcia nie były głębokie – tłumaczy, opowiadając o trzęsieniu ziemi z 2015 roku.

Rozsypały się jednak klasztor i świątynie wokół stupy. Od tego momentu wszystko się zaczęło.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

"Największą różnicą między pandemią i trzęsieniem ziemi są relacje medialne"

- Jakoś tak naturalnie wyszło. Po prostu tu byłam i bez jakiegoś większego myślenia, pomóc czy nie pomóc – mówi pani Magda, chociaż w chwili trzęsienia była w indyjskim Kalimpongu, na krótkim wyjeździe z Nepalu.

Polka mogła zostać w Indiach, gdzie przez kilka lat studiowała buddyzm, ale półtora tygodnia później pierwszym dostępnym samolotem wróciła do Katmandu. Większość obcokrajowców leciała w drugą stronę – starając się uciec ze zniszczonego kraju, który wciąż przechodził silne wstrząsy wtórne.

Misja tlen: Polka pomaga Nepalczykom w czasie drugiej fali pandemiiMagdalena Jungowska

- Kiedy znajdujesz się w sytuacji, w której widzisz, że ludzie naprawdę tego potrzebują, to zaczynasz coś robić. I tyle – dodaje z uśmiechem. Następne miesiące zeszły jej na dokumentowaniu zniszczeń wielkiej stupy i wyjazdach z pomocą do wiosek, które najbardziej ucierpiały w trzęsieniu. W wioskach brakowało jedzenia, a nawet brezentu dającego schronienie przed monsunowymi deszczami.

- Największą różnicą między pandemią i trzęsieniem ziemi są relacje medialne. Teraz mało o Nepalu słychać, chociaż sytuacja już w zeszłym roku była zła, a teraz jest dramatyczna – mówi, nawiązując do organizowania paczek żywnościowych dla rodzin w pobliżu stupy w 2020 roku podczas ogólnokrajowej kwarantanny. W Nepalu zamarło wtedy życie, stanęła gospodarka, a Nepalczycy mogli wychodzić do sklepów tylko w określonych godzinach. - W zeszłym roku, podczas wielu miesięcy lockdownu, brakowało jedzenia i było naprawdę ciężko, ale nikt o tym na świecie nie wiedział – zauważa Polka.

Misja tlen: Polka pomaga Nepalczykom w czasie drugiej fali pandemiiMagdalena Jungowska
Misja tlen: Polka pomaga Nepalczykom w czasie drugiej fali pandemiiMagdalena Jungowska

Gmina Swayambhu, wolontariusze oraz tacy darczyńcy jak Polka na początku lockdownu wydawali ciepłe posiłki. Kiedy jednak zaczęła rosnąć liczba przypadków, zmienili taktykę wydawania paczek. Jedna paczka z ryżem, cieciorką i suchym prowiantem kosztowała 1 tys. rupii (ok. 30 zł) i wystarczała dla jednej rodziny na tydzień. W zamian przedstawiciele rodzin wykonywali lekkie prace porządkowe w okolicy.

Jungowska nie ograniczyła się tylko do "swojej" okolicy i rozdawała paczki wśród niskich kast, w tym rodzin rzeźników, grupy niewidomych osób oraz seniorów z domu spokojnej starości.

Misja tlen: Polka pomaga Nepalczykom w czasie drugiej fali pandemiiMagdalena Jungowska

"Z dnia na dzień przyszła fala z Indii"

Na przełomie roku liczba przypadków koronawirusa w Nepalu, tak samo jak w Indiach, znacząco spadła i społeczeństwa Azji oraz władze uznały, że jest już po pandemii. - Na początku tego roku wszystko było otwarte, Nepal zaczął wpuszczać turystów. Wydawało się, że sytuacja jest opanowana i dosłownie z dnia na dzień przyszła fala z Indii – tłumaczy. - A teraz, od kilku dni, jest już gorzej niż w Indiach – mówi. I dodaje: - W tej chwili w Katmandu co 10 minut umiera jedna osoba na COVID-19.

Nepal zmaga się z drugą falą pandemii Magdalena Jungowska

Według portalu statystycznego Ourworldindata.org stosunek pozytywnych do wszystkich przeprowadzonych testów wynosi w Nepalu już 45 procent, podczas gdy w Indiach około 20 procent. Tempo reprodukcji wirusa w Nepalu jest również najwyższe na świecie. Polka zwraca uwagę, że zarażonych w Nepalu jest o wiele więcej niż w oficjalnych statystykach. - Ludzie boją się przyznać do choroby. Widzę to wśród znajomych w Swayambhu, że nie chcą się testować – tłumaczy stygmatyzację covidu w społeczeństwie. - Dopiero jak sytuacja robi się krytyczna, jadą do szpitala – dodaje.

"The Kathmandu Post" podał w piątek, że szpitale w Katmandu przestały przyjmować pacjentów chorych na COVID-19. Nawet w prywatnych szpitalach, w tym specjalistycznej placówce Grande International, są poważne problemy z dostępnością tlenu.

Sytuacja w Nepalu jest już gorsza niż w Indiach Magdalena Jungowska

Pokoje bez szafek, łóżka z "wstrętnymi materacami" i brak tlenu

Maggie Doyne, amerykańska działaczka nagrodzona przez CNN za pracę na południu Nepalu, powiedziała, że sytuacja na granicy z Indiami jest znacznie gorsza niż w dolinie Katmandu. Zainfekowani lekarze i pielęgniarki pracują w szpitalach, bo nie ma kto ich zastąpić. Codziennie umierają tam pacjenci, dla których zabrakło tlenu. - Dlatego pracujemy nad otwarciem ośrodków kwarantanny dla osób, które są pozytywne, ale nie powinny wrócić do domów – mówi Jungowska, pokazując świeżo przekształconą na oddział izolacyjny szkołę Anandakuti w Swayambhu.

W małych pokojach bez szafek i stolików stoją tylko łóżka z "wstrętnymi" materacamiMagdalena Jungowska

W małych pokojach bez szafek i stolików stoją tylko łóżka, z - jak mówi Polka - "wstrętnymi" materacami. Jedna łazienka ma służyć wielu pacjentom. - To nie jest najlepsze rozwiązanie, ale takie są warunki – przyznaje. - Izolowane osoby nie mogą wrócić do swoich domów. Ludzie mieszkają tu na małej przestrzeni i nie mają jak się izolować. Po prostu zarażają swoje rodziny – podkreśla.

Do ośrodka, gdzie może przebywać 50 pacjentów, zaprosił Jungowską Jeevan Ram Shrestha, polityk rządzącej partii mieszkający w tej okolicy oraz Ishwor Man Dangol z gminy Swayambhu. - Działa już kuchnia, są pokoje dla personelu medycznego, ale nie ma sprzętu – mówi Polka.

W nepalskich szpitalach brakuje tlenu Magdalena Jungowska

Potrzeba przede wszystkim koncentratorów tlenu – mniejsze, stosowane w łagodnych przypadkach, kosztują obecnie w Nepalu ok. 110 tys. rupii (ok. 3,5 tys. zł), ale większe, w cięższych przypadkach, już ok. 475 tys. rupii (ok. 15 tys. zł). Ceny sprzętu medycznego jednak szybko rosną. - Mały koncentrator właśnie kupujemy, bo na koncie fundacji jest około czterech tysięcy złotych na ten cel. Oprócz tego kupujemy odzież ochronną, rękawiczki i maski – tłumaczy Magda Jungowska, która w 2017 roku założyła w Polsce Fundację "White Grain". W piątek rozpoczęła zbiórkę. - Potrzebujemy koncentratorów tlenu i cylindrów, masek, a nawet środków czystości i mydła – tłumaczy.

Na początku maja Polska wysłała do sąsiednich Indii samolot z 1,5 tony sprzętu medycznego. - To dużo! Nepal też takiej pomocy potrzebuje, cały samolot rozwiązałby wiele problemów – apeluje.

Autor:momo/kg

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Magdalena Jungowska