Kongresmen Malinowski: przyjaciele demokracji w naszych krajach muszą się teraz wspierać

Świat

Marcin Wrona w rozmowie z nowym członkiem Izby Reprezentantów USAtvn24
wideo 2/9

Tom Malinowski będzie drugim amerykańskim kongresmenem urodzonym w Polsce. Z urodzonym w Słupsku politykiem rozmawiał Marcin Wrona, korespondent "Faktów" TVN.

Malinowski, który startował w wyborach do Izby Reprezentantów z ramienia Partii Demokratycznej, otrzymał 50,9 procent głosów. Oznacza to, że blisko 150 tysięcy obywateli stanu New Jersey zdecydowało się na niego zagłosować.

Jego główny rywal, Leonard Lance z Partii Republikańskiej, uzyskał wynik gorszy o 10 tysięcy głosów.

Tom Malinowski urodził się w 1965 roku w Słupsku i mieszkał w pobliskim Brwinowie. W wieku sześciu lat rodzice zdecydowali się przeprowadzić do USA. Wychowywał się w New Jersey i ukończył lokalne liceum Princeton. Studia ukończył na kalifornijskim uniwersytecie Berkeley, a cztery lata później uzyskał też tytuł magistra na uniwersytecie w Oxfordzie.

O dzieciństwie w PRL: czułem niemoc

Malinowski w wywiadzie z "Faktami" TVN wspominał czasy swojego wczesnego dzieciństwa, które spędził w komunistycznej Polsce. Jak mówił, czuł wtedy "niemoc". - Moja rodzina też się tak czuła i to był jeden z powodów, dla którego moja matka skorzystała z okazji i przywiozła mnie do USA - wspominał.

Dodał, że doświadczenie z życia w PRL "daje mu poczucie, jak krucha jest demokracja".

- W Stanach Zjednoczonych demokracja jest w tej chwili w jakiś sposób krucha. To jeden z powodów, dla którego postanowiłem startować do Kongresu - przyznał Malinowski.

"Oba nasze kraje obecnie doświadczają podobnych problemów"

W rozmowie z korespondentem "Faktów" TVN podkreślił, że będzie "przyjacielem Polaków w Kongresie Stanów Zjednoczonych". - Nie ma żadnych sprzeczności między byciem patriotą w Ameryce a byciem przyjacielem Polski, bo oba nasze kraje opowiadają się za tymi samymi sprawami - podkreślił.

- Szczerze mówiąc, oba nasze kraje obecnie doświadczają podobnych problemów, problemu kruchości demokracji. Myślę, że przyjaciele demokracji w obu tych krajach muszą wspierać się teraz bardziej niż kiedykolwiek - stwierdził Malinowski.

- Nie tak, jak kiedy byłem dyplomatą w Departamencie Stanu - powiedział zapytany, czy śledzi na bieżąco wydarzenia w Polsce. - W ostatnim czasie koncentrowałem się na New Jersey bardziej niż na czymkolwiek innym. Ale tak, jestem świadomy tego, co się dzieje - dodał.

Autor: asty/adso / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Tagi:
Raporty: