Odwołano lot, bo dziecko nie chciało zapiąć pasów

dziecko samolot shutterstock_2309378973
Toronto najbardziej zanieczyszczonym miastem na świecie
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Lot kanadyjskiej linii Porter Airlines do Toronto został odwołany po tym, jak dziecko nie chciało zapiąć pasów bezpieczeństwa - informują media. Zdarzenie wywołało dyskusję na temat zachowania dzieci w samolotach i związanych z tym procedur.

Jak opisuje BBC, 6 sierpnia wieczorem samolot kanadyjskiej linii lotniczej Porter Airlines miał wystartować z lotniska w Victorii i kierować się do Toronto. Lot się jednak nie odbył. Przewoźnik potwierdził w wydanym oświadczeniu, że "małe dziecko stało na swoim siedzeniu i nie chciało zapiąć pasów". Jak dodano, mimo wielu prób rodzica i załogi nie udało się zapanować nad dzieckiem. "Samolot nie mógł wystartować w tych niebezpiecznych okolicznościach, więc załoga zdecydowała o powrocie do terminalu i dwójka pasażerów opuściła pokład" - przekazano BBC. Sytuacja skutkowała sporym opóźnieniem, a ostatecznie odwołaniem połączenia, ponieważ minął czas, w którym maszyna mogła wystartować.

Dyskusja o dzieciach w samolocie

Zdarzenie wywołało dyskusję na temat zachowania dzieci w samolotach i związanych z tym procedur bezpieczeństwa - zauważa BBC. Wielu komentujących zastanawiało się, dlaczego konsekwencje zachowania dziecka ostatecznie dotknęły wszystkich pasażerów. Według części komentujących był to przykład, do czego dochodzi, kiedy rodzice są zbyt "łagodni" wobec swoich pociech. Inni zwracali jednak uwagę, że niektóre dzieci po prostu boją się latania.

Aryeh Kozuch, pasażer samolotu Porter Airlines i świadek tych wydarzeń, w rozmowie z kanadyjskimi mediami zapewniał, że internetowe komentarze, w których dziecko nazywane jest "rozpieszczonym", "nie odzwierciedlają z empatią" sytuacji na pokładzie. Jego zdaniem dziecko na pokładzie nie było niegrzeczne, tylko wydawało się przestraszone. - Cały czas chowało się pod fotelem, a gdy próbowano je zapiąć pasami, po prostu wysuwało się spod nich - opowiadał stacji CBC News. W wypowiedzi dla "City News Toronto" podkreślał, że sytuacja, w której dziecko było przestraszone, "to zupełnie co innego niż dziecko krzyczące i biegające po samolocie".

Inna pasażerka, Hillary Hertzberg, stwierdziła, że zanim dziecko z rodzicem wyszli z samolotu, minęła niemal godzina. Zasugerowała, że obsługa mogła lepiej sobie poradzić z całym zajściem, w tym lepiej informować pasażerów o tym, dokąd mają się udać po odwołaniu lotu.

Porter Airlines podkreśla, że pasażerom zapewniono lot do Toronto kolejnego dnia po południu.

Źródło: BBC, CBC News, "City News Toronto"
Czytaj także: