- Dorastałem w Nowym Jorku i jego okolicach właśnie wtedy, gdy Donald Trump stawał się rozpoznawalną postacią. W latach 80. i 90. był w pewnym sensie żartem. Był najbardziej skrajnym, niemal karykaturalnym ucieleśnieniem nieskrępowanej amerykańskiej chciwości. Trudno w to dzisiaj uwierzyć, ale nikt go nie brał na poważnie. To bardzo wiele mówi o zmianie, jaka zaszła w kulturze amerykańskiej w tym czasie. Raczej na gorsze - przekonuje Evan Osnos, dwukrotny laureat Nagrody Pulitzera, wieloletni korespondent magazynu "The New Yorker" i autor książki "Bogaci, bogatsi, najbogatsi. O życiu tych, którzy mają wszystko (i jachty)".
Jacek Tacik: Kogo - jako społeczeństwo - powinniśmy się bardziej bać: milionerów czy polityków?
Evan Osnos: Najgroźniejsza jest synergia milionerów z politykami, gdy stają się partnerami w projekcie: cała reszta powinna stać wtedy na baczność. I to jest szczególna cecha naszych czasów, kiedy mamy do czynienia z bardzo wpływowymi ludźmi. W końcu żyjemy w epoce pierwszego bilionera. Nigdy wcześniej w historii ludzkości żaden człowiek nie osiągnął tak ogromnego bogactwa.
Tym bilionerem jest Elon Musk, który jednocześnie okazał się największym pojedynczym darczyńcą kampanii prezydenckiej w 2024 roku.