Poczobut chce wrócić na Białoruś. To "czas próby" i "ryzyko"

Andrzej Poczobut
Poczobut chce wrócić na Białoruś. Wyjaśnił, dlaczego "chce podjąć to ryzyko"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Andrzej Poczobut/X
Nie mam wątpliwości, że moja obecność na Białorusi pozwoli wzmocnić organizację, wzmocnić polskość i paradoksalnie może także ograniczyć represje wobec Polaków - twierdzi Andrzej Poczobut. Dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi dopiero co wyszedł z niewoli Alaksandra Łukaszenki. Znalazł się w Polsce, ale już teraz wie, że wróci i tłumaczy dlaczego. Materiał "Faktów" TVN.

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, decyzję już podjął - teraz tłumaczy, dlaczego wraca do domu. W swoim tekście w "Gazecie Wyborczej" napisał, że "jeżeli przez lata stoi się na czele organizacji, jeżeli przez lata przekonywało się ludzi, że warto w warunkach skrajnie niekorzystnych prowadzić działalność na rzecz polskości, to w momencie, kiedy przyszedł czas próby, nie można ich pozostawić samym sobie".

Zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Roman Imielski wyjaśnił, że chęć powrotu wynika choćby z tego, że "to jest całe jego życie". - Czy wolałbym, żeby Andrzej Poczobut był w bezpiecznym miejscu w Polsce? Tak, zdecydowanie wolałbym - dodał.

W białoruskich więzieniach i koloniach karnych spędził 1860 dni za działalność na rzecz mniejszości polskiej i krytykę reżimu. Przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys w tym czasie, co Poczobut była za kratami rok i dwa dni - została na Białorusi.

- Cieszymy się, że on jest na wolności i mam nadzieję, że jak wróci, to nie spotkają go żadne nieprzyjemności - powiedziała Andżelika Borys.

Poczobut odzyskał wolność po wielu miesiącach trudnych rozmów i negocjacji z Alaksandrem Łukaszenką. Jak napisał w internecie amerykański prezydent Donald Trump, udało się to dzięki jego specjalnemu wysłannikowi Johnowi Coale’owi.

Andrzej Poczobut
Andrzej Poczobut
Źródło zdjęcia: Andrzej Poczobut/X

- Andrzej Poczobut nie został ułaskawiony - zauważył Jan Abadowski z Diaspory Białoruskiej w Białymstoku. - Nie wiemy, jakie zarzuty mogą być dalej stawiane. Też nie wiemy, czy władze Białorusi na granicy zechcą wpuścić Andrzeja - dodał.

Poczobut: chcę podjąć to ryzyko

Poczobut ma białoruski paszport i - jak przekonuje białoruski opozycjonista Paweł Łatuszka - może uda mu się na nim wjechać do kraju. Pytanie, co dalej? Bo nie będzie mógł publicznie krytykować Łukaszenki. - Nie pozwoli na to Łukaszenka. On nie daje prawa działać partiom na Białorusi, organizacjom pozarządowym. Zlikwidował ponad 2 tysiące organizacji pozarządowych - zwrócił uwagę.

"Rozumiem, jak wielkie jest ryzyko ponownego wtrącenia mnie do więzienia, ale jednocześnie nie mam wątpliwości, że moja obecność na Białorusi pozwoli wzmocnić organizację, wzmocnić polskość i, paradoksalnie, może także ograniczyć represje wobec Polaków. Dlatego chcę to ryzyko podjąć" - napisał Andrzej Poczobut na łamach "Gazety Wyborczej".

- Andrzej Poczobut zna historię nie tylko Nawalnego, ale zna historię wielu osób, które zostały zamordowane po sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborach w 2020 roku - powiedział Roman Imielski.

Po uwolnieniu Poczobuta, reżim Łukaszenki zatrzymał kolejne 26 osób. W sumie na Białorusi jest prawie tysiąc więźniów politycznych. - Uzyskuje za uwolnienie na przykład zniesienie sankcji amerykański, wsadza kolejnych i znów handluje się z Amerykanami - wskazał Paweł Łatuszka.

Gdy Poczobut wróci do pełni sił, ruszy w podróż powrotną do domu - wielu na jego miejscu by nie wróciło.

Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Jacek Tacik
Czytaj także: