Zaatakowano miejscowości w różnych miejscach Strefy Gazy, w tym budynek mieszkalny w mieście Gaza i namiot w Chan Junus.
Według szpitala Szifa w ataku na Gazę śmierć poniosła kobieta, jej troje dzieci oraz krewny. Zaatakowany został także komisariat policji, gdzie zginęło 14 osób, a inne zostały ranne. MSW w Strefie Gazy powiadomiło, że w ataku tym zginęły także osoby postronne.
Dyrektor szpitalu Nasera, Mohamed Abu Selmija, podał zaś, że atak na namiot spowodował pożar, w którym zginęło siedem osób: mężczyzna, troje jego dzieci i troje wnuków.
Pomimo rozejmu wciąż dochodzi do ataków
Ministerstwo zdrowia w Strefie Gazy poinformowało, że od początku zwieszenia broni 10 października w izraelskich atakach na palestyńską półenklawę zginęło ponad 500 Palestyńczyków. Szacunki resortu są uważane za wiarogodne przez agencje ONZ i niezależnych ekspertów.
Hamas nazwał sobotnie ataki "kolejnym drastycznym naruszeniem" zawieszenia broni i zaapelował do Stanów Zjednoczonych i innych państw mediujących w konflikcie, by skłoniły Izrael do zaprzestania ataków.
Przedstawiciel armii izraelskiej powiedział agencji AP, że Izrael przeprowadził ataki w nocy oraz w sobotę w reakcji na piątkowy incydent w Rafah. Według izraelskich żołnierzy ośmiu uzbrojonych mężczyzn wyszło z tunelu na obszarze, na którym stacjonują Izraelczycy zgodnie z warunkami zawieszenia broni. Został do nich otworzony ogień. Trzech z nich zostało zabitych, jeden - określony przez Izraelczyków jako lokalny dowódca Hamasu - został pojmany, a los czterech jest nieznany.
Autorka/Autor: fil/akw
Źródło: PAP, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: HAITHAM IMAD/PAP/EPA