O wystrzeleniu kilku fal pocisków przez Iran poinformowała izraelska armia. Pociski te uruchomiły syreny alarmowe w niektórych częściach Izraela, w tym w Tel Awiwie, gdzie został uszkodzony wielopiętrowy budynek.
Jak podaje agencja Reuters, na razie nie jest jasne, czy zniszczenia powstały w wyniku bezpośredniego trafienia, czy też odłamków po przechwyceniu pocisku. Dotychczas nie ma doniesień o ofiarach.
We wtorek Siły Obronne Izraela (IDF) poinformowały na platformie X, że dzień wcześniej przeprowadziły atak na centra dowodzenia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, magazyny broni i systemy obrony powietrznej.
"W nocy zaatakowano ponad 50 kolejnych celów, w tym magazyny i wyrzutnie pocisków balistycznych" - dodano.
"Bardzo dobre" rozmowy i decyzja Trumpa
Do wymiany ciosów między Iranem a Izraelem doszło po tym, jak w poniedziałek Donald Trump poinformował na swoim portalu Truth Social, że USA i Iran przeprowadziły "bardzo dobre i produktywne rozmowy". W związku z tym amerykański prezydent ogłosił pięciodniowe przełożenie zapowiadanych wcześniej ataków na irańską infrastrukturę energetyczną.
Po wpisie Trumpa zbliżona do władz Iranu agencja informacyjna Fars - powołując się na źródło - podała, że nie ma ani bezpośredniej, ani pośredniej komunikacji między Iranem a USA. Cytowane źródło oceniło, że Trump odroczył ataki, ponieważ obawia się, że Teheran w odwecie zacznie atakować obiekty infrastruktury energetycznej w całej zachodniej Azji.
Półoficjalna agencja irańska Tasnim również przekazała, że nie toczą się rozmowy z USA. Podała przy tym, powołując się na anonimowe źródło, że żegluga przez cieśninę Ormuz nie powróci do stanu sprzed wojny, jeśli USA będą "kontynuować wojnę psychologiczną".
Komunikat Trumpa spowodował wzrost cen akcji i gwałtowny spadek cen ropy naftowej poniżej 100 dolarów za baryłkę.
Opracowała Kamila Grenczyn
Źródło: Reuters, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/ABIR SULTAN