Akcja ratunkowa była obserwowana przez miliony ludzi na całym świecie, a ich przeżycia ponad 600 metrów pod ziemią zawładnęły zbiorową wyobraźnią.
Teraz, jak podaje agencja Reutera, część z 33 uratowanych jest skłonna przerwać pakt milczenia, jaki zawarli jeszcze przed zakończeniem akcji ratunkowej. Wszystko po to, aby zabezpieczyć swoją finansową przyszłość.
- Zawarliśmy porozumienie, abyśmy wypowiadali się jako grupa, aby uniknąć rozbieżności, które mogłyby powstać, gdyby każdy z nas wypowiadał się indywidualnie - mówi jeden z górników, Omar Reygada.
Za odpowiednie pieniądze
Innego zdania jest z kolei Jorge Galleguillos. Górnik twierdzi, że pakt nie jest wiążący i oświadczył, że opowie swoją wersję wydarzeń za odpowiednim wynagrodzeniem. - Muszę myśleć o sobie - wyznał.
Jeszcze inny górnik Mario Sepulveda już naruszył porozumienie ujawniając w niedzielę, w wywiadzie dla brytyjskich mediów, że okresami tracił nadzieję na uratowanie i udawał martwego, co miało być makabrycznym żartem dla kolegów.
Zdementował jednak pogłoski, jakoby między górnikami dochodziło do kontaktów homoseksualnych, albo, że rozważali kanibalizm. - Są pewne sprawy, o których nigdy nie powiem, ale te pogłoski są całkowicie fałszywe - powiedział Sepulveda.
Dziennik już jest
Lukratywne kontrakty kusić będą zwłaszcza Victora Segovię. Chilijczyk przez cały czas pobytu pod ziemią pisał podobno dziennik, który - według górników - powinien być podstawą przyszłej książki.
PRZECZYTAJ RAPORT Z AKCJI RATUNKOWEJ
Mieli pozostać do świąt
33 górników zostało zasypanych 5 sierpnia, gdy jedli obiad w podziemnej komorze na głębokości 624 metrów. Początkowo zapowiadano, że górnicy będą prawdopodobnie musieli pozostać pod ziemią aż do grudnia. Władze użyły jednak wszystkich sił i środków, żeby uratować ich jak najszybciej. Wywiercono szyb, który następnie poszerzono do ok. 70 cm, by wydostać nim ludzi.
Akcja ratownicza została zakończona w czwartek tuż po 5.30 czasu polskiego, gdy wrócił na powierzchnię ostatni z 6 ratowników, którzy zjechali pod ziemię, by - po 69 dniach od katastrofy - wydostać stamtąd 33 zasypanych. Była to bezprecedensowa akcja - nigdy wcześniej w historii górnictwa nie zdarzyło się, by ktokolwiek tak długo pozostawał przy życiu uwięziony pod ziemią i w końcu został uratowany.
Przedstawiciele władz przewidywali, że wyciągnięcie górników na powierzchnię po ukończeniu tunelu ratunkowego może trwać od 36 do 48 ośmiu godzin. Tymczasem operacja zakończyła się po 22 godzinach i 37 minutach.
Źródło: reuters, pap