Przez siedem dni rodzice 11-letniej Lyhanny żyli nadzieją, że dziewczynka wróci bezpiecznie do domu. Policja odnalazła jej ciało 4 czerwca. - Nasz mały świat się zawalił. Stoimy tu dzisiaj przed wami. Mówimy o naszej Lyhannie i to wydaje się nierzeczywiste, abstrakcyjne. Dziękujemy za wasze wsparcie. Lyhanna, kochanie, przepraszamy za to, co cię spotkało - powiedziała ciocia Lyhanny podczas odczytywania listu rodziców.
Francuzi są wstrząśnięci zabójstwem dziewczynki, do którego doszło w miejscowości Fleurence na południowym zachodzie Francji. Wszyscy tu znali ofiarę. W żałobie jest nie tylko najbliższa rodzina, ale też sąsiedzi i koleżanki z klasy.
- Musi minąć trochę czasu, żebym się z tym oswoiła. Na pewno zgłosimy się do psychologa, bo szczerze mówiąc, nie wiem, jak mam jej pomóc. Nie potrafię opisać, co czujemy. To była przyjaciółka mojej córki. Były w tym samym wieku. Przecież to mogła być ona - przyznała jedna z mieszkanek Fleurence.
Policja zignorowała zgłoszenia w sprawie pedofila
Ale jeszcze większe oburzenie wywołuje bezczynność policji, bo gdyby wcześniejsze zgłoszenia na temat sprawcy potraktowano poważnie, Lyhanna wciąż by żyła.
- Fleurence to małe miasteczko. Mieszka tu sześć tysięcy osób. Wszyscy jesteśmy przerażeni tym, co się wydarzyło. Jak to możliwe, że ten człowiek był na wolności przez ostatnie dziesięć lat. Jak to świadczy o naszym wymiarze sprawiedliwości i naszej policji - pytała jedna z mieszkanek.
41-letni Jerome B., ojciec koleżanki z klasy Lyhanny, pracował jako woźny w miejscowej szkole. Lyhanna już dawno zwróciła jego uwagę. Próbował się z nią zaprzyjaźnić, kupował prezenty. 29 maja dziewczynka wsiadła po szkole do jego auta.
Gdy nie wróciła na noc do domu, rozpoczęły się poszukiwania. Najpierw były prowadzone tylko przez służbę, ale po kilku dniach do pomocy zaangażowano setki mieszkańców. Ciało dziewczynki odnaleziono po tygodniu w starym silosie na zboże.
Już w 2017 roku francuska policja otrzymała zawiadomienie, że Jerome B. miał się dopuszczać zachowań pedofilskich - od tego czasu zgłoszenia złożyło dziewięć różnych rodzin, ale policja je zignorowała. Mężczyzna nawet nie został przesłuchany.
- Zapytaliśmy ją, czy ten mężczyzna ją zgwałcił, potwierdziła, a moje serce pękło z rozpaczy. Moja córka powiedziała, że ją rozebrał i że ją bolało to, co z nią robił - powiedziała matka dziecka, które w 2021 roku miało zostać zgwałcone przez Jerome’a B. - Zgłosiłam to na policję, ale oficerowie dali mi wyraźnie do zrozumienia, że im przeszkadzam. Powiedzieli nawet, że jak nie przestanę ich nachodzić i dzwonić, to oskarżą mnie o nękanie - dodała.
Interwencja ministra sprawiedliwości po zabójstwie 11-latki
W poniedziałek przed Ministerstwem Sprawiedliwości zorganizowano protest przeciwko bezczynności służb. Demonstrujący trzymali transparenty z napisem "Nigdy Więcej" - krzyczeli, że policja i cały wymiar sprawiedliwości są współodpowiedzialni za śmierć dziewczynki.
- Z szacunku dla rodziny ale też z szacunku dla Francuzów musimy się przyznać do błędu, który doprowadził do tragedii. Bez tego francuski wymiar sprawiedliwości nie odzyska zaufania obywateli - powiedział minister sprawiedliwości Francji Gerald Darmanin.
Szef resortu sprawiedliwości polecił prokuratorom w całym kraju ponowne sprawdzenie wszystkich niewyjaśnionych zgłoszeń dotyczących pedofilii i przestępstw przeciwko dzieciom - ma ich być co najmniej 70 tysięcy.