Gubernator obwodu czelabińskiego Aleksiej Teksler potwierdził informację o wybuchach, ale nie wymienił nazwy zakładu. Jego zdaniem w rezultacie eksplozji, do których doszło w Kopiejsku, zginęły cztery osoby, a pięć zostało rannych. Przewieziono je do szpitala w stanie ciężkim. Na miejscu zdarzenia pracowały służby ratunkowe.
Agencja Reutera poinformowała później, powołując się na lokalne media, że bilans ofiar śmiertelnych wzrósł do 12 osób.
Według doniesień medialnych początkowo doszło do dwóch eksplozji, a wkrótce potem do trzeciej. W sieci pojawiły się nagrania z wybuchów. Kopiejsk znajduje się w obwodzie czelabińskim na rosyjskim Uralu, to około 1800 km od linii frontu rosyjsko-ukraińskiego. Rosyjska państwowa korporacja Rostiech (Rostec) jest właścicielem zakładów Płastmass. Firma nie skomentowała jeszcze incydentu. Pożar na miejscu został ugaszony, a wyjaśnieniem sprawy zajmą się śledczy.
Nie ujawniono przyczyn incydentu. Portal Ostorożno Nowosti powiadomił o ataku dronów na fabrykę, jednak Teksler zdementował tę informację. Mimo to po eksplozjach w innym mieście regionu w Czelabińsku wydano ostrzeżenie o obecności bezzałogowego statku powietrznego - przekazali naoczni świadkowie, z których powołuje się kanał Astra.
Eksplozje i syreny alarmowe w Czelabińsku
Zdaniem portalu Nexta za eksplozje w Czelabińsku odpowiadają ukraińskie drony.
"Tymczasem na obrzeżach rosyjskiego Czelabińska. Podobno jest to lokalne duże wojskowe przedsiębiorstwo produkcyjne, a rosyjskie miasto słyszy syreny nalotowe. To około 1800 km od granicy z Ukrainą" - relacjonował w mediach społecznościowych ukraiński dziennikarz Illia Ponomarenko.
Autorka/Autor: os/ft
Źródło: PAP, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: Reuters