We wtorek rozpoczęła się wizyta zagraniczna, na którą Pekin czekał od dekady. Do Chin przybyła Cheng Li-wun, liderka opozycji na Tajwanie - demokratycznie rządzonej wyspie, którą Chiny chcą zdobyć. Podróż odbywa się w momencie, gdy Pekin zachowuje się coraz bardziej agresywnie i intensywnie się zbroi, by być gotowym do ewentualnej inwazji.
Tymczasem tajwańska opozycja nie tylko odwiedza Chiny, ale mimo chińskich gróźb od roku skutecznie paraliżuje programy obronne na wyspie. I przekonuje, że wie, co robi. - Możemy zmienić to najniebezpieczniejsze miejsce na świecie w najbezpieczniejsze - zapewniała Cheng przed wylotem. "Najniebezpieczniejszym miejscem" nazwał Tajwan kilka lat temu tygodnik "The Economist".
- Jakie są konsekwencje paraliżu programów obronnych na Tajwanie?
- Czy dialog z Pekinem może zapewnić bezpieczeństwo wyspie?
- Co oznacza obecna sytuacja Tajwanu dla relacji USA i Chin?
Dlaczego w obliczu zagrożenia opozycja osłabia własne państwo? Czy to zdrada, poddanie się? A może plan, który ma zapewnić pokój?
Odpowiedź jest ważna dla całego świata, bo Tajwan jest najbardziej zapalnym punktem w relacjach dwóch największych mocarstw - Stanów Zjednoczonych i Chin.