TVN24 | Świat

Prawdopodobnie miała to być "podróż w jedną stronę". Propozycja złożona przez reżim

TVN24 | Świat

Autor:
tas/kg
Źródło:
PAP
"Wiec dla wolnej Białorusi! Europo czas działać" na polsko-białoruskim przejściu granicznym Bobrowniki - Bierestowica
"Wiec dla wolnej Białorusi! Europo czas działać" na polsko-białoruskim przejściu granicznym Bobrowniki - BierestowicaTVN24
wideo 2/7
TVN24"Wiec dla wolnej Białorusi! Europo czas działać" na polsko-białoruskim przejściu granicznym Bobrowniki - Bierestowica

Mąż pisze, że po powrocie do aresztu, gdzie wyraźnie się go tam nie spodziewano, odczuł "oznaki niezadowolenia"– powiedziała w rozmowie z Polską Agencją Prasową Oksana Poczobut. Jak dodała, z listów od męża wynika, że w Komitecie Śledczym złożono mu "jakąś propozycję, na którą się nie zgodził". Propozycja ta mogła dotyczyć uwolnienia w zamian za opuszczenie Białorusi.

Oksana Poczobut powiedziała PAP, że jej mąż został zawieziony (z aresztu, gdzie ciągle przebywa) do Komitetu Śledczego 27 maja. Na rozmowie ze śledczymi zaproponowano mu coś, co mu nie odpowiadało. - Prawdopodobnie miała to być "podróż w jedną stronę". Mąż pisze, że po powrocie do aresztu, gdzie wyraźnie się go tam nie spodziewano, odczuł "oznaki niezadowolenia"– dodała.

Żona Poczobuta poinformowała ponadto, że został on przeniesiony do innej celi i uznany za "więźnia skłonnego do ekstremizmu i czynów destruktywnych". - To, jak rozumiem, oznacza, że jest ciągle sprawdzany, musi się często meldować, jest wywoływany przez personel – wyjaśniła. Jej zdaniem Andżelika Borys może być w takiej samej sytuacji.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Żona działacza Związku Polaków na Białorusi, który od marca przebywa w areszcie jako podejrzany w sprawie karnej o zarzucane mu podżeganie do nienawiści, uważa, że mógł on otrzymać propozycję wyjazdu do Polski bez możliwości powrotu na Białoruś. W takiej sytuacji znalazły się trzy inne działaczki polskie – Irena Biernacka, Maria Tiszkowska i Anna Paniszewa.

W liście do żony Andrzej Poczobut poinformował, że w czwartek 27 maja z rzeczami został zabrany do Komitetu Śledczego razem z Andżeliką Borys, prezes Związku Polaków na Białorusi, również przebywającą w areszcie w ramach tej samej sprawy karnej. - Nie wiem, czy byli razem na tym spotkaniu, na pewno tam Andżelikę widział – powiedziała Oksana Poczobut. - Po tym wyjeździe pisał córce, że miał zakłócenie rytmu serca, prawdopodobnie dlatego, że nie zdążył wziąć tabletki i zjeść posiłku o właściwej porze – dodała. Córkę prosił w liście, by "nie mówiła mamie".

CZYTAJ: 48. urodziny spędzi w celi. "Wysłał do synka kartkę po polsku i nie doszła", dochodzą tylko te po rosyjsku

Andrzej Poczobut TVN24

Śledczy konsekwentnie odmawiają zgody

W rozmowach o mężu Oksana Poczobut często powtarza słowa – "jak rozumiem, jak mi się wydaje" – pewnych i konkretnych informacji ma bowiem bardzo mało. Od chwili zatrzymania męża nie ma możliwości bezpośredniego kontaktu z nim – nawet telefonicznego. Śledczy po raz kolejny odmówił jej i dzieciom zgody na spotkanie z Andrzejem Poczobutem.

Również informacje od adwokatów są bardzo skąpe, ponieważ – zobowiązani pisemnie do milczenia o przebiegu śledztwa – boją się rozmawiać, nawet z bliskimi podejrzanych. W listach aresztanci o wielu rzeczach nie piszą wprost, by nie zostały one zatrzymane przez cenzurę.

- Myślę, że on nie zgodził się na warunek, że ma opuścić Białoruś. On jest uparty i bardzo zasadniczy. Ja, natomiast, bardzo się martwię o jego zdrowie, które już teraz nie jest dobre. Nie chcę, by po wyjściu z więzienia spędził resztę życia na leczeniu – powiedziała Oksana Poczobut. Przypomniała sprawę opozycjonisty Witolda Aszuraka, który w niejasnych okolicznościach umarł w więzieniu. - To mnie strasznie martwi – wyznała.

Uwolnienie trójki działaczek

2 czerwca MSZ Polski poinformowało o uwolnieniu trójki działaczek organizacji polskich z aresztu na Białorusi.

"Na skutek działań polskich służb dyplomatyczno-konsularnych, 25 maja do Polski przyjechały działaczki mniejszości polskiej z Białorusi: Irena Biernacka, Maria Tiszkowska i Anna Paniszewa: osobom tym udzielono niezbędnego wsparcia i zostały otoczone odpowiednią opieką" - podano w komunikacie.

Działaczki polskiej mniejszości na Białorusi są w PolsceMarek Borawski/KPRP

Działaczka organizacji polskiej z Brześcia Anna Paniszewa, a także czwórka przedstawicieli ZPB - Borys, Poczobut, Tiszkowska i Biernacka - zostali zatrzymani w marcu.

Wobec piątki aktywistów wszczęto postępowania karne z artykułu Kodeksu Karnego Białorusi (art. 130 p. 3), który mówi o "celowych działaniach, mających na celu podżeganie do wrogości na tle rasowym, narodowościowym, religijnym lub innym socjalnym".

Prokuratura białoruska interpretowała działania aktywistów ZPB jako "rehabilitację nazizmu". Przytoczony artykuł zagrożony jest karą pozbawienia wolności od pięciu do 12 lat.

ZPB to największa na Białorusi organizacja mniejszości polskiej. W 2005 roku władze w Mińsku pozbawiły ją rejestracji. Do celów statutowych ZPB należy pielęgnowanie polskości, krzewienie polskiej kultury, nauka języka polskiego i pielęgnowanie polskich miejsc pamięci.

Polacy na BiałorusiPAP

Autor:tas/kg

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Raporty: