Zatrzymania, aresztowania, zwolnienia. Dzień po ogłoszonym strajku

TVN24 | Świat

Autor:
tas\mtom
Źródło:
TUT.by, Radio Swoboda, tvn24.pl

W czasie poniedziałkowych protestów na Białorusi milicja zatrzymała ponad 580 osób - podało tamtejsze MSW. W tym dniu Białorusini wyszli na ulice po apelach kandydatki opozycji Swiatłany Cichanouskiej, która zapowiedziała ogólnokrajowy strajk po upływie terminu ultimatum postawionego władzom w Mińsku.

W nocy z niedzieli na poniedziałek upłynął termin Narodowego Ultimatum, postawionego władzom w Mińsku przez Swiatłanę Cichanouską, główną rywalkę Alaksandra Łukaszenki w sierpniowych wyborach prezydenckich. Kandydatka opozycji ostrzegła, że jeśli nie spełni on trzech żądań dotyczących ogłoszenia swojej dymisji, doprowadzenia do całkowitego zaprzestania przemocy na ulicach i do uwolnienia wszystkich więźniów politycznych, w kraju rozpocznie się strajk generalny.

Oglądaj TVN24 w internecie>>>

W poniedziałek na ulice Mińska i wielu innych miast białoruskich wyszli pracownicy fabryk i zakładów, emeryci i studenci. "Protesty robotników przetoczyły się przez cały kraj. Ale nie było strajku na pełną skalę. Obecnej władzy udało się stłumić negatywne nastroje w wielu fabrykach. Jednocześnie nie obyło się bez aresztowań i zwolnień" - relacjonował w poniedziałek wieczorem niezależny portal TUT.by.

26 października zatrzymano łącznie 581 osób (486 z nich w Mińsku). 434 zatrzymanych pozostaje w areszcie do czasu rozpatrzenia przez sąd spraw dotyczących naruszeń administracyjnych - przekazał resort spraw wewnętrznych Białorusi.

Zrezygnowali po groźbach kierownictwa

Białoruska sekcja Radia Swoboda podała, że uczestnicy poniedziałkowego strajku w mińskiej fabryce ciągników kołowych następnego dnia nie mieli wstępu na teren przedsiębiorstwa. Zgłosił to w rozmowie z rozgłośnią jeden z pracowników. "Powiedział, że wszystkim grożono zwolnieniem. Około trzydziestu pracowników miało zablokowane przepustki" - podało Radio Swoboda.

- Na teren zakładu mogliśmy wejść tylko za zgodą kierownictwa. Polecono nam napisać notatki wyjaśniające dotyczące wczorajszych wydarzeń. Ktoś napisał, ktoś odmówił. Trzeba było wyjaśnić, dlaczego wczoraj nie było nas w pracy. Jeden pracownik został zwolniony. Grożono nam, że wszyscy zostaniemy zwolnieni - mówił rozmówca Radia Swoboda, dodając, że "pracownicy fabryki planowali dziś kontynuować strajk, ale po groźbach kierownictwa zrezygnowali".

Z pracy zostało wyrzuconych także sześciu pracowników wydziału prac przemysłowych i geodezyjnych koncernu Biełarusnieft, którzy przyłączyli się do protestu - przekazało Radio Swoboda.

Autor:tas\mtom

Źródło: TUT.by, Radio Swoboda, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: