Milicja zatrzymała osoby, które ustawiły się w kolejce do Centralnej Komisji Wyborczej

TVN24 | Świat

Autor:
asty/pm
Źródło:
PAP

W środę wieczorem białoruska milicja zatrzymywała osoby, które ustawiły się w kolejce do Centralnej Komisji Wyborczej, by zaskarżyć decyzję o niezarejestrowaniu opozycyjnych kandydatów.

W związku z zamknięciem białoruskiej Centralnej Komisji Wyborczej o godzinie 19 milicja apelowała do zgromadzonych, by się rozeszli. Tuż przed zamknięciem urzędu kolejka rozciągnęła się na kilka kilometrów. O godzinie 19 zamknięto okoliczne ulice i siły specjalne milicji zaczęły zatrzymywać ludzi. Jak poinformowali aktywiści centrum praw człowieka Wiasna, część osób z kolejki udała się do pobliskiego centralnego urzędu pocztowego, by wysłać skargi, ale urząd zamknięto, rzekomo z powodu informacji o podłożonej bombie.

Według Wiasny w Mińsku zatrzymano co najmniej osiem osób, w tym dwójkę dziennikarzy, których później wypuszczono. Kolejka przed CKW stała w środę przez cały dzień, jednak wieczorem - według reporterki niezależnej Naszej Niwy - było w niej już blisko dwa tysiące osób. Wiasna poinformowała także w środę o zatrzymaniu 15 osób w Borysowie.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

CKW odmawia rejestracji opozycyjnych kandydatów

Dzień wcześniej CKW odmówiła zarejestrowania w wyborach opozycyjnych kandydatów Wiktara Babaryki i Walera Capkały. Wobec Babaryki toczy się postępowanie karne o oszustwa finansowe.

Wieczorem we wtorek doszło do zatrzymań uczestników spontanicznego protestu. Tylko w Mińsku zatrzymano co najmniej 275 osób (dane Wiasny), wiele z nich - brutalnie. Zatrzymywano również uczestników akcji w innych miejscowościach. Milicja poinformowała w środę o wszczęciu śledztwa z artykułu mówiącego o organizacji działań zbiorowych burzących porządek publiczny.

Wybory prezydenckie odbędą się 9 sierpnia. Do udziału w nich zostali we wtorek zarejestrowani: urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka oraz jeszcze cztery osoby - Swiatłana Cichanouska, Siarhiej Czeraczań, Hanna Kanapacka i Andrej Dzmitryjeu.

Autor:asty/pm

Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: