We wtorek na pokładzie linii Flydubai lecącego z Dubaju do Tel Awiwu doszło do niebezpiecznego incydentu. Drugi pilot miał próbować przejąć stery maszyny, atakując pierwszego pilota. Samolot zmienił kurs i wylądował w Arabii Saudyjskiej.
- Pilot został aresztowany i jest przesłuchiwany przez władze Arabii Saudyjskiej - poinformował po południu premier Izraela Benjamin Netanjahu. Jak mówił, "dźgnął on pierwszego pilota i próbował doprowadzić do katastrofy maszyny". Według izraelskich urzędników cytowanych przez CNN, napastnik jest Omańczykiem. Kraj ten nie utrzymuje z Izraelem stosunków dyplomatycznych, dlatego nie jest jasne, jak mógł on znaleźć się na pokładzie samolotu lecącego do Tel Awiwu.
- Jesteśmy w kontakcie z odpowiednimi organami, aby zapewnić pasażerom bezpieczeństwo i umożliwić im szczęśliwy powrót do Izraela - zaznaczył Netanjahu. Jak dodał, "ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo".
Arabia Saudyjska również nie utrzymuje z Izraelem stosunków dyplomatycznych. Jak donosi Reuters, władze w Rijadzie odrzuciły wniosek Tel Awiwu o zezwolenie na lądowanie kolejnych izraelskich samolotów w celu zabrania pasażerów.
Incydent w samolocie do Tel Awiwu
Według serwisu śledzącego loty Flightradar24, samolot linii Flydubai lecący z Dubaju do Tel Awiwu zmienił kurs w przestrzeni powietrznej Jordanii w kierunku Arabii Saudyjskiej. Najpierw nadał ogólny sygnał alarmowy (7700), a kilka minut później kolejny sygnał (7500) wskazujący na możliwą bezprawną ingerencję na pokładzie. Boeing następnie ponownie nadał ogólny sygnał alarmowy, po którym wylądował na lotnisku Tabuk w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej.
Flightradar24 zwrócił uwagę na skrajne wahania w danych dotyczących wysokości - zauważył, że prędkość opadania i wznoszenia maszyny wahała się od minus dziewięciu tysięcy do plus trzech tysięcy metrów na minutę.
W trakcie standardowego lotu wartości te niemal nigdy nie przekraczają plus minus 1200 metrów na minutę.
Serwis flightradar24 opisał, jak wyglądała oś czasu w związku z incydentem na pokładzie samolotu:
- Godzina 5.05 - start z Dubaju;
- Godzina 7.21 - rozpoczęły się wahania wysokości;
- Godzina 7.22 - samolot traci ponad 14 tysięcy stóp (ponad 4 km) w mniej niż 30 sekund;
- Godzina 7.31 - kod transpondera zmienia się na 7700 (ogólny stan zagrożenia);
- Godzina 7.38 - kod transpondera zmienia się na 7500 (bezprawna ingerencja);
- Około godziny 8.45 - lądowanie na lotnisku w Tabuk.
Po godzinie 12.30 czasu polskiego w serwisie Flightradar24 widać było, że kolejny samolot linii flydubai na trasie Dubaj-Tel Awiw został nad Arabią Saudyjską przekierowany z powrotem do Dubaju. Po godzinie 13 z danych udostępnionych przez serwis wynikało jednak, że samolot kontynuuje lot do Tel Awiwu - zauważyła agencja Reuters. Flightradar24 nie skomentował jeszcze tej zmiany.
Awantura w kokpicie. Relacje pasażerów samolotu
The Times of Israel zacytował relację jednej z pasażerek przekierowanego samolotu. "Usłyszeliśmy krzyki w samolocie. Potem otwarto kokpit i zobaczyliśmy krew - ktoś dźgnął pilota scyzorykiem" - opisała. Kobieta twierdzi, że izraelscy pasażerowie pomogli obezwładnić napastnika wraz z członkami załogi.
Inna z kobiet przekazała: "W samolocie rozległy się krzyki pasażerów, którzy zorientowali się, co się dzieje. Samolot zaczął gwałtownie opadać. To było bardzo przerażające".
Reuters z kolei cytuje Yasmin Abu Kasis, której córka Miriam znajdowała się na pokładzie. Córka przekazała kobiecie, że słyszała krzyki, a pewien mężczyzna chwycił za nóż, powalił pilota na podłogę i wszędzie było widać krew.
Biuro premiera Izraela o incydencie w samolocie
Rzecznik sił obronnych Izraela poinformował, że w związku z alarmem poderwane zostały izraelskie myśliwce.
Biuro premiera poinformowało, że zdarzenia nie uważa się za próbę porwania. Izraelscy urzędnicy poinformowali agencję Reuters, że premier Benjamin Netanjahu prowadzi konsultacje w sprawie incydentu. Inny urzędnik w rozmowie z Reutersem sprecyzował, że pomiędzy pilotami doszło do fizycznej konfrontacji.
Rzecznik Flydubai poinformował, że podczas lotu doszło do "incydentu". Przekazał, że wszyscy pasażerowie są bezpieczni, lecz nie podał szczegółów.
Wysoki rangą izraelski urzędnik, którego cytuje The Times of Israel, poinformował, że "zapobiegnięto katastrofie o ogromnych rozmiarach". Wyjaśnił, że pojawiają się przesłanki, iż drugi z pilotów próbował przejąć kontrolę nad maszyną i rozbić ją.
Później minister bezpieczeństwa Izraela Itamar Ben-Gwir oświadczył, że przekierowanie samolotu było skutkiem działań terrorysty. - Terrorysta próbował rozbić samolot, żeby zamordować 180 Izraelczyków, którzy znajdowali się na pokładzie - oznajmił. Wcześniej informowano o 150 pasażerach.
The Times of Israel - cytując Channel 12 - podał, że na pokładzie samolotu znajdowała się druga załoga pilotów w cywilnych ubraniach. Według stacji to właśnie oni udaremnili próbę przejęcia kontroli nad maszyną przez jednego z pilotów.