Założyciel Wikileaks Julian Assange pozostanie w areszcie co najmniej do 14 grudnia, czyli do następnego przesłuchania ws. ewentualnej ekstradycji do Szwecji. Sąd w Westminsterze odrzucił wniosek o ustalenie kaucji. Wcześniej Australijczyk powiedział, że nie zgadza się na ekstradycję do Szwecji, gdzie grożą mu zarzuty na tle seksualnym.KIM JEST ASSANGE - CZYTAJ
Szwedzcy prokuratorzy zapewniają, że ich dochodzenie nie ma nic wspólnego z polityką ani ujawnianiem przez serwis Wikilekas dokumentów dotyczących amerykańskiej i międzynarodowej dyplomacji. CO SZWEDZI ZARZUCAJĄ ASSANGE'OWI - CZYTAJ WIĘCEJ
Dobrze zrobił, ale szybko nie wyjdzie?
Goście "Faktów po Faktach" w TVN24 jednogłośnie stwierdzili, że szef Wikileaks postąpił rozsądnie zgłaszając się na policję.- Nikt nie ścigał go wcześniej tak, jak teraz. Ucieczka z Unii Europejskiej byłaby trudna, a Assange naraziłby się na zarzut kogoś, kto łamie prawo. Bo uciekanie jest łamaniem prawa - powiedział Grzegorz Kostrzewa-Zorbas. Według niego Assange chce w ten sposób wykazać swoją niewinność w sprawie o przestępstwo seksualne, które nie mają nic wspólnego z Wikilekas.- Chce zachować swoja wiarygodność, żeby ta sprawa nie zaplamiała sprawy Wikileaks, a taka jest teraz taktyka jego wrogów - dodał.
Podobnego zdania był gen. Gromosław Czempiński.- On wie, że opinia publiczna będzie go wspierać - mówił.
Według niego szef Wikileaks nie znajdzie się szybko na wolności.- Administracja brytyjska podchodzi poważnie do szwedzkiego listu gończego. Myślę, że proces przekazywania materiałów będzie się przeciągał - dodał.
CZYTAJ WYBRANE, PRZETŁUMACZONE DEPESZE WWW.TVN24.PL/DOKUMENTY
Czytaj raport o przecieku dokumentów Wikileaks
Źródło: TVN24, PAP