Merkel i Steinmeier. Coś się psuje w tym związku?

Rządząca w Niemczech koalicja CDU/CSU i SPD od początku była wynikiem chłodnej politycznej kalkulacji, a nie związkiem z miłości. Po upływie roku dobre relacje między dwoma obozami politycznymi zaczynają się psuć. Mimo tarć koalicja nie jest jednak zagrożona.

Kanclerz Angela Merkel zdecydowała się tydzień temu, czyli niemal dokładnie w rocznicę rozpoczęcia pracy przez "wielką koalicję", na bezpardonowy atak na swojego koalicjanta. Podczas zjazdu CDU w Kolonii szefowa rządu powiedziała, że zgoda SPD na współpracę w położonej na wschodzie Turyngii z postkomunistyczną Lewicą oraz Zielonymi oznacza "bankructwo" tej "dawniej dumnej partii". Jak nisko trzeba upaść, by zgodzić się na rolę juniora w rządzie kierowanym przez Lewicę? - zastanawiała się publicznie Merkel.Po wyborach w Turyngii SPD zdecydowała się na koalicję z postkomunistami i Zielonymi zamiast na kontynuowanie współpracy z CDU, co sprowokowało Merkel do niezwykłego jak na nią werbalnego ataku.Reakcja socjaldemokratów na tę słowną zaczepkę była równie bojowa. - Pani Merkel bardzo się myli, jeśli sądzi, że może z nami postępować tak jak dawniej obchodziła się z FDP [koalicjant CDU w poprzedniej kadencji - red.] - ripostował wiceprzewodniczący SPD Thorsten Schaefer-Guembel. Takie wypowiedzi nie poprawiają nastroju w szeregach koalicjantów - zauważył socjaldemokrata.

SPD kontra Merkel

Szef SPD i wicekanclerz Sigmar Gabriel ostrzegł, że sytuacja w Niemczech i w Europie jest zbyt poważna, aby "można było sobie pozwolić na walkę wyborczą". Jak zaznaczył, przemówienie Merkel "nie było zbyt mądre". Gabriel powiedział, że pomimo słownych utarczek koalicja nie jest zagrożona. - Wkrótce wszystko wróci do normy - zauważył. Merkel powinna jednak - jego zdaniem - "wystrzegać się podobnych ataków". Szef klubu parlamentarnego SPD Thomas Oppermann tłumaczył, że Merkel chce jedynie odwrócić uwagę wyborców od własnych problemów.W minionych dwunastu miesiącach siłą napędową koalicji byli faktycznie socjaldemokraci. SPD przeforsowała swoje najważniejsze punkty programu wyborczego: płacę minimalną w wysokości 8,50 euro za godzinę dla wszystkich (z małymi wyjątkami) zatrudnionych oraz wcześniejsze (od 63 lat) emerytury dla pracowników z 45-letnim okresem składkowym. Dwa inne wdrażane obecnie przez rząd projekty - ograniczenie możliwości podnoszenia czynszu przez właścicieli mieszkań oraz ustawowo zagwarantowana liczba (30 proc.) miejsc w radach nadzorczych koncernów dla kobiet też pochodzą z programu SPD.

Blady bilans

Na tym tle bilans koalicji z punktu widzenia chadeków przedstawia się raczej blado. CDU może pochwalić się jedynie przeforsowaniem wyższych emerytur dla matek wychowujących dzieci. Sztandarowy projekt CSU - myto za korzystanie z autostrad dla zagranicznych kierowców ślimaczy się. Nadal nie wiadomo, czy Komisja Europejska uzna projekt za zgodny z unijnymi przepisami.CDU poniosła ostatnio szereg porażek w wyborach do parlamentów w krajach związkowych - landtagów. Tylko w dwóch - Hesji i Bawarii - z 16 rządzą nadal partie chadeckie. W pozostałych rządzi lub współrządzi ich konkurent - SPD.

Merkel i tak górą

Sukcesy SPD nie przekładają się jednak na dobre wyniki w sondażach. Z ankiety instytutu Emnid opublikowanej tydzień temu wynika, że układ sił nie zmienił się od czasu ostatnich wyborów do Bundestagu. Blok CDU/CSU jest zdecydowanym liderem z 41 proc. poparciem, SPD może liczyć na 25 proc. głosów.

Bezkonkurencyjna pozostaje Merkel - 56 proc. Niemców chce, by szefowa rządu zachowała fotel kanclerski także po kolejnych wyborach w 2017 roku. 76 proc. Niemców ocenia pozytywnie jej pracę, tylko 19 prac. jest przeciwnego zdania. W bezpośredniej konfrontacji Gabriel nie ma z Merkel żadnych szans.Odsunięcie Merkel od władzy i przejęcie władzy przez SPD byłoby możliwe jedynie w przypadku powstania za trzy lata na szczeblu całego kraju koalicji SPD z Lewicą i Zielonymi, tak jak obecnie w Turyngii. Socjaldemokraci zapewniają, że taka współpraca w Bundestagu nie wchodzi w rachubę ze względu na program postkomunistów dotyczący polityki zagranicznej. Przewiduje on m.in. wyjście Niemiec z NATO i wycofanie wszystkich niemieckich żołnierzy z misji pokojowych.Komentatorzy nie wykluczają jednak zbliżenia w przyszłości. SPD mogłaby zgodzić się na opodatkowanie bogatych w zamian za zgodę Lewicy na bardziej realistyczną politykę zagraniczną - spekuluje "Tageszeitung". SPD powinna podjąć taką próbę, gdyż czekanie na koniec kariery politycznej Merkel jest opcją bardzo wątpliwą - ocenia komentator lewicowej gazety.

Autor: mtom / Źródło: PAP

Czytaj także: