19 marca w Mińsku specjalny wysłannik Donalda Trumpa do spraw Białorusi zasiadł przy jednym stole z dyktatorem Alaksandrem Łukaszenką. Rozmowy były na tyle udane, że przeciągnęły się do podlewanego wódką obiadu. W rozmowie z AP John Coale przyznał, że ukradkiem wylewał ją pod stół.
Jak Coale podszedł Łukaszenkę
Jednym z najważniejszych tematów było uwolnienie więźniów politycznych. Łukaszenka stwierdził, że na Białorusi takich więźniów nie ma, a za kratami siedzą tylko pospolici przestępcy. Coale nie dał się jednak przekonać.
- Łukaszenka chce być liczącym się graczem na arenie międzynarodowej. Powiedziałem mu, że jeśli chce się liczyć w polityce międzynarodowej, to nie może robić takich rzeczy. Myślę, że to do niego trafia - ocenił John Coale.
Tamta tura negocjacji przyniosła wolność 250 osobom, o czym z zadowoleniem we wpisie poinformował sam Donald Trump. "W zeszłym tygodniu mój wysłannik na Białoruś, John Coale, po negocjacjach z Szanownym Prezydentem Alaksandrem Łukaszenką, doprowadził do uwolnienia kolejnych 250 więźniów politycznych! Tym samym łączna liczba więźniów łaskawie uwolnionych przez prezydenta Łukaszenkę od maja ubiegłego roku przekroczyła 500. Chciałbym za to serdecznie podziękować Prezydentowi i z niecierpliwością czekam na spotkanie z nim na kolejnym posiedzeniu Rady Pokoju!" - napisał Donald Trump.
Rzeczywiście pojawiły się plany spotkania w Waszyngtonie. - Rozmowy o wielkiej umowie trwają od dawna, od pierwszych dni moich negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi. Nie pałam jakimś wielkim pragnieniem, by odwiedzić Stany Zjednoczone i uścisnąć dłoń Donalda Trumpa, ale szczerze mówiąc, miło byłoby zobaczyć go twarzą w twarz. Ale to nie jest cel sam w sobie. To nie jest najważniejsze - zapewniał Alaksandr Łukaszenka.
Łukaszenka zabiega o zniesienie sankcji
Choć białoruski dyktator nie przyznaje tego wprost, dla niego najważniejsza jest poprawa sytuacji gospodarczej. W marcu udało mu się uzyskać kolejne złagodzenie sankcji, między innymi na białoruski sektor bankowy i na kluczowe dla tamtejszej gospodarki firmy produkujące nawozy.
- Jesteśmy gotowi na porozumienie, ale musi ono zostać przygotowane w sposób, który odpowiada interesom Stanów Zjednoczonych i Białorusi. Amerykanie muszą zrozumieć, tak jak wielu w Europie, że sankcje nie odgrywają żadnej roli. Przystosowaliśmy się do nich. Więźniowie polityczni i sankcje to drobiazgi. Mamy o wiele pilniejsze sprawy do załatwienia. Gdy tylko je sfinalizujemy na niższym szczeblu, to gotowi jesteśmy spotkać się z Donaldem i podpisać porozumienie - stwierdził białoruski przywódca.
Łukaszenka lawiruje. Dzięki staraniom amerykańskiej i polskiej dyplomacji stopniowo uwalnia kolejnych więźniów, teraz Andrzeja Poczobuta, a wcześniej między innymi Alesia Bialackiego, Sierhija Cichanouskiego i Marię Kalesnikawę. Jednocześnie wciąż udostępnia Moskwie zaplecze wojskowe do agresji na Ukrainę, kieruje na polską granicę migrantów, a nad lotniska balony szpiegowskie.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tusk o szczegółach wymiany Poczobuta. "Ta historia była długa i miała wiele zwrotów akcji"
"Karuzela"
- Cały świat obserwuje, jak Łukaszenka handluje ludźmi. Powinny zakończyć się represje na Białorusi. Inaczej to będzie cały czas karuzela, bo jeżeli Łukaszenka wsadza każdego dnia kolejnych ludzi do więzień, Amerykanie uwalniają kilka, kilkanaście, kilkaset osób, ale później znoszą sankcje, Łukaszenka znów wsadza kolejnych ludzi - to możemy latami się handlować - stwierdził były ambasador Białorusi w Polsce Paweł Łatuszka.
Nie jest jasne, czy ewentualne zbliżenie z zachodnimi demokracjami będzie oznaczało osłabienie sojuszu Mińska z Moskwą. Łukaszenka to wierny żołnierz Putina, który jeszcze dwa miesiące temu mówił na Kremlu o wzajemnych białorusko-rosyjskich gwarancjach bezpieczeństwa i o strategicznym, przede wszystkim wojskowym, partnerstwie.
Autorka/Autor: Joanna Stempień
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Associated Press/East News