Podpisanie umowy stowarzyszeniowej Ukraina-UE zaplanowane jest na koniec listopada, podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.
Niespełnione warunki
Jak dotąd niespełniony został jeden z warunków, od których Unia Europejska uzależnia porozumienie z ukraińskimi władzami: w więzieniu wciąż przebywa była premier Julia Tymoszenko. Tymoszenko uważana jest przez Brukselę za ofiarę wybiórczego stosowania prawa wobec przeciwników politycznych.
Prezydent Ukrainy Mykoła Azarow jeszcze kilka dni temu podkreślał, że sprawa Tymoszenko, mimo nacisku ze strony Europy, nie jest przesądzona. W środę oczekiwane jest głosowanie, które pokaże, czy skazana na siedem lat więzienia Tymoszenko może jechać za granicę na leczenie chorego kręgosłupa.
Ukraińcy wolą Zachód
Podpisania umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą chce 45 proc. mieszkańców kraju. Dla porównania, zwolenników zbliżenia z Unią Celną Rosji, Białorusi i Kazachstanu jest 14 proc. Oddzielną grupę stanowią ci, którzy w ogóle są przeciwni sojuszom międzynarodowym. Zdaniem 15 proc. badanych ich kraj nie powinien przyłączać się do żadnego z nich.
Umowy chcą zwolennicy Tymoszenko
Firma GfK Ukraine przeprowadziła sondaż, w którym padło także pytanie o preferencje wyborcze tych respondentów, którzy popierają umową stowarzyszeniową.Wśród zwolenników zbliżenia Ukrainy do Unii Europejskiej jest 70 proc. wyborców partii Batkiwszczyna - opozycyjnej partii znajdującej się w więzieniu byłej premier. Umowę popiera też 63 proc. zwolenników Udaru (ugrupowania boksera Witalija Kliczki) oraz 47 proc. głosujących na rządzącą Partię Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza.
Sama Tymoszenko wezwała kraje Unii Europejskiej do podpisania umowy. Swojego politycznego oponenta, Wiktora Janukowycza, oskarżyła o utrudnianie Ukrainie zbliżenia z Zachodem.
Autor: EFr/jk / Źródło: PAP