Zapłakani Francuzi. "Symbol naszej bezsilności"

TVN24

tvn24Francuska prasa po finale

Po finale mistrzostw świata w 1998 roku, gdy Les Bleus pokonali na Stade de France Brazylię, francuskie media pękały z dumy. Sportowy dziennik "L'Equipe" sprzedał się wtedy w rekordowym nakładzie ponad 1,6 mln egzemplarzy. 18 lat później rekordu z pewnością nie będzie. Trójkolorowi na tym samym obiekcie przegrali najważniejszy mecz Euro z Portugalią 0:1. Gazety piszą o "wielkim niedosycie".

Na pierwszej stronie największej sportowej gazety we Francji nie ma zdjęcia nowych mistrzów Starego Kontynentu. Jest tylko zakryty koszulką Paul Pogba. "Przytłoczeni" - głosi wielki tytuł.

"Nie zagraliśmy wystarczająco dobrze, by zostać mistrzami Europy. Mimo że mieliśmy znakomite okazje" - nie mogą odżałować dziennikarze. Zaznaczają jednak, że rywale wcale nie prezentowali się lepiej, przynajmniej na początku. "Przez 90 minut w grze Portugalii, oprócz kontuzji Ronaldo, nic się nie działo" - podsumowują. Nie pozostawiają też jednak wątpliwości, kto był lepszy w dogrywce, w której to zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego stworzyli sobie trzy znakomite, podbramkowe sytuacje.

Sissoko najlepszy

We "France Football" natkniemy się na oceny piłkarzy Didiera Deschampsa. Te dla graczy ofensywnych są raczej niskie. Giroud czy Griezmann dostali odpowiednio 4 i 5.

Najwyżej z całej drużyny został oceniony Moussa Sissoko (na 7). "Wielokrotnie udanie przedzierał się przez portugalski mur, pokazując wszystkie swoje możliwości" - oceniono go.

Pocieszenie to niewielkie.

"Sen prysnął"

Poważne "Le Figaro" na pierwszej stronie donosi, iż "Sen prysnął" i prezentuje sylwetkę niemal zapłakanego Antoine'a Griezmanna - "symbolu bezsilności francuskiej ekipy". Finał w opisie dziennikarzy gazety był "wielkim niedosytem", a do wiecznego żalu w historii nowożytnej francuskiej piłki dopisano nową datę. Do 9 lipca, czyli dnia w którym Trójkolorowi przegrali z Włochami finał mundialu 2006, doszedł teraz 10 lipca.

"Le Parisien" pisze na pierwszej stronie jakby nieco łagodniej: "To nie był nasz dzień". Do finału podchodzi również od strony socjalnej. "Futbol niczego nie uzdrowi, ani kryzysu ekonomicznego, ani przemocy w społeczeństwie. Może jednak zadziałać jak kojący balsam na codzienne problemy" - piszą dziennikarze gazety. "Niestety w poniedziałkowy poranek do tego nie dojdzie" - puentują.

Autor: ks/twis / Źródło: L'Equipe, France Football, Le Parisien, Le Figaro