Orzeł z imieniem po bramkarzu. Za wyrzucenie Hiszpanów

Rosja świętuje zwycięstwo nad Hiszpanią
Rosja świętuje zwycięstwo nad Hiszpanią
Źródło: Roland Oliphant | The Telegraph

Rosjanie oszaleli na punkcie Igora Akinfiejewa, który dał im awans do ćwierćfinału mistrzostw świata. Doszło do tego, że nawet orzeł stepowy, który urodził się w ogrodzie zoologicznym w Moskwie, zostanie nazwany na cześć bramkarza.

Po niedzielnym wyeliminowaniu Hiszpanii w 1/8 finału nazwisko Akinfiejewa nie schodzi z łamów rosyjskiej prasy popularnej. Codziennie publikuje najnowsze wiadomości o nim, jak i wypowiedzi jego pierwszych trenerów i towarzyszy z lat szkolnych.

"Noga Boga"

Bramkarz w serii rzutów karnych obronił strzały Koke i Iago Aspasa. Zachwyty dotyczą przede wszystkim obrony strzału tego drugiego. Akinfiejew rzucił się w kierunku jednego ze słupków, ale przytomnie zostawił nogę i odbił nią piłkę. Jego obronę Rosjanie nazywają nawet "nogą Boga" i licznie zamierzają przybyć do Soczi na sobotni ćwierćfinał z Chorwacją.

Wszyscy chcą być jak Akinfiejew. Nawet orzeł stepowy, który przebywa w moskiewskim ogrodzie zoologicznym, jednym z najstarszych w Europie. Jak głosi komunikat na stronie internetowej moskiewskiego ratusza, orzeł to drapieżnik o "ostrym wzroku i błyskawicznej reakcji, a właśnie te cechy kapitana rosyjskiej reprezentacji przyniosły jej zwycięstwo w meczu z Hiszpanią 1 lipca".

Dyrektorka zoo Swietłana Akułowa wyjaśniła, że wobec wygranej, która "poruszyła cały kraj" podległa jej placówka nie może pozostać obojętna. Stąd decyzja o uhonorowaniu w ten sposób bramkarza.

Oto orzeł Akinfiejew
Oto orzeł Akinfiejew
Źródło: mos.ru

Wkrótce opuści gniazdo

Orzeł, który będzie nosił imię Akinfiejewa, przyszedł na świat przed około miesiącem. Zmienił już puch na "dorosłe" upierzenie i za kilka tygodni zacznie opuszczać gniazdo. Wówczas będą mogli zobaczyć go zwiedzający.

Tabliczka z nazwiskiem bramkarza pojawi się koło jego woliery już po zakończeniu mundialu w Rosji, czyli po 15 lipca.

Autor: lukl/twis/kwoj / Źródło: sport.tvn24.pl, PAP

Czytaj także: