- Nie jest tak, że prezydent musi być na debacie. Miał zapewne inne obowiązki. Nie sadzę, żeby rządowi szczególnie zależało na jego obecności – argumentowała Jakubiak. – Prezydent stale jest zaczepiany przez ministra i premiera, oszczędził sobie przykrości, których się słusznie spodziewał – dodała. To wyjaśnienie okazało się wodą na młyn dla znanego z uszczypliwości Niesiołowskiego. – Te wyjaśnienia są żenujące. Jak ktoś jest tak wrażliwy nawet na pośrednią krytykę – bo nikt nie krytykował samego prezydenta - to nie nadaje się na ten urząd - grzmiał. - Polityka poprzedniego rządu była toporna, a wystąpienie ministra Sikorskiego bardzo umiarkowane, bardzo spokojne – dodał.
"Kropka nad i" cz.1
"Kropka nai" cz.2