Sześć metrów do bramki i bez gola. Pudło turnieju?

Szwedzi pokonali w Petersburgu Szwajcarię 1:0 i awansowali do ćwierćfinału mistrzostw świata, ale drżeli o wynik do samego końca. Nerwów pewnie by nie było, gdyby nie fatalne pudło Albina Ekdala.

Wszystko działo się w pierwszej części meczu. Szwedzi raz po raz nacierali na bramkę Helwetów i wydawało się, że w końcu muszą trafić.

Uratował go kolega

Najlepszą szansę zmarnował Ekdal. Piłkarz Hamburga dostał idealne podanie. Obrońcy jakby zupełnie o nim zapomnieli. Do bramki miał sześć metrów. Miał dużo czasu, z piłką mógł zrobić absolutnie wszystko - uderzyć głową, nogą, w prawy lub lewy róg, dołem albo górą. Czego tylko dusza zapragnie.

Wybrał strzał nogą i bardzo szybko pożałował. Piłka zamiast zatrzepotać w siatce poleciała gdzieś w trybuny. Bardzo daleko od bramki. Pudło meczu z pewnością, być może nawet pudło turnieju.

Piwo dla kolegi

Gdyby Szwedzi odpadli z turnieju, Ekdal nie miałby lekko. Pomocnik HSV może podziękować Emilowi Forsbergowi. To on zdobył w drugiej części zwycięską bramkę i wprowadził Trzy Korony do najlepszej ósemki turnieju.

Teraz Szwedzi czekają na rywala - Anglię lub Kolumbię.

Autor: pqv/twis / Źródło: sport.tvn24.pl

Czytaj także: