Człowiek skała. Wszedł, strzelił i wygrał dla Portugalii Euro

TVN24


Éderzito António Macedo Lopes. To od niedzieli bohater Portugalii. Owszem, wszyscy zasłużyli na brawa, ale to on strzelił gola na wagę złota. Francuzów pogrążył piłkarz, który na co dzień biega po ich boiskach.

Eder, jedyny klasyczny środkowy napastnik w talii trenera Fernando Santosa, pojawił się na boisku w 79. minucie. Miał pomóc kolegom w powietrznych pojedynkach, bo po zejściu kontuzji Cristiano Ronaldo walkę o górne piłki zdominowali Francuzi. Pomógł i to jak! Wszystkie piłki, które wystrzeliwał w górę portugalski bramkarz Rui Patricio, padały jego łupem. Wybitnie się zastawiał, chroniąc piłkę i dając wyczerpanym kolegom czas na dobiegnięcie w pobliże pola karnego rywali.

Aż nadeszła 109. minuta meczu. Eder zdecydował się na indywidualną akcję, nie dał się wytrącić z równowagi, ośmieszył francuskich obrońców i oddał płaski, ale bardzo precyzyjny strzał z ponad 20 metrów. Stade de France ucichł, zaś Eder i jego koledzy oszaleli. Portugalia nie dała sobie już wydrzeć zwycięstwa i pierwszy raz w historii została mistrzem Europy.

- To wspaniała chwila. Ciężko na to pracowaliśmy. Byliśmy niesamowici. Myślę, że zasłużyliśmy na tytuł ze względu właśnie na pracę, jaką włożyliśmy. Portugalia chciała tego tytułu od tak dawna. Gratulacje dla każdego z nas - cieszył się strzelec jedynego gola.

Urodzony w Afryce, bohater Francji

To była dopiero jego czwarta bramka w 29. występie w reprezentacji. I pierwsza, jaką piłkarz spoza Europy strzelił w finale mistrzostw Starego Kontynentu, bo Eder urodził się w Gwinei Bissau 29 lat temu. Do Portugalii przeniósł się z rodzicami jako dziecko. Gdy miał 11 lat, rodzice zapisali go do szkółki piłkarskiej w Coimbrze, dawnej portugalskiej stolicy.

Najlepszy sezon w seniorskiej piłce (2012/2013) zaliczył w barwach Sportingu Braga, gdy we wszystkich rozgrywkach uzbierał 15 goli. Ostatnio strzelecką formą nie imponował. Sezon 2015/2016 zakończył z ledwie sześcioma golami na koncie.

Francuzów jego finałowe trafienie musiało boleć podwójnie. Wyhodowali sobie żmiję na własnej piersi - Eder od pół roku gra w Lille, jednym z czołowych zespołów Ligue 1. Formalnie jest klubowym kolegą Łukasza Fabiańskiego, bo do Francji jest wypożyczony ze Swansea.

Autor: twis / Źródło: sport.tvn24.pl