Premium

W półtorej doby przybyło drugie miasto. Teraz odkryli tajemnicze szczątki

Zdjęcie: NAC

W Zbąszyniu spod ziemi wygarniętej przez koparkę zaczęły wypadać kości. Szacuje się, że należały do kilkunastu osób. Nie wiadomo, kiedy zmarli, nie wiadomo, kim byli. Czy mogli mieć związek z tragiczną historią sprzed II wojny światowej? Na te pytania odpowiedź dadzą prawdopodobnie dopiero badania antropologiczne.

Zbąszyń, 30 listopada 2020 r.

Operator koparki podnosi łyżkę z ziemią i wrzuca ją na wywrotkę. Nagle wśród ziemi zauważa kości. Natychmiast przerywa pracę. Wzywa policję, a ta na miejsce ściąga prokuratora.

Prokurator nie ma łatwego zadania. Nie wiadomo, w jaki sposób szczątki ułożone były w ziemi - koparka zdążyła je już naruszyć.

O pomoc prosi biegłą antropolog. Ta ocenia, że znalezione szczątki przeleżały tam co najmniej 80 lat. Ale nie więcej niż 120.

Szybkie liczenie kości pozwala jej ocenić, że szkielety należały do 12-15 osób. Znalazły się tam też kości zwierzęce, prawdopodobnie należące do psa.

Wstępne oględziny nie wskazały na to, by szczątki mogły należeć do ofiar jakiejś egzekucji.

Jednocześnie nie znaleziono przy nich ubrań, biżuterii, nieśmiertelników czy guzików. A nawet okuć trumien.

- Kości zostały zabezpieczone przez biegłą, będą poddane badaniom - mówi prok. Marcin Jakubowski, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Tomyślu.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo