Premium

Rano Auschwitz, wieczorem ognisko i dyskoteka. "Edukacyjne męczeństwo" polskich dzieci

- Tragiczne losy najmłodszych pokoleń Polaków mają szczególny wymiar - twierdzi Mikołaj Pawlak, rzecznik praw dziecka. Dlatego chce, by dzieci miały więcej lekcji o martyrologii i cierpieniu ich rówieśników. Rzecz w tym, że to, jak dziś się o tym uczą, bywa niekiedy traumatyczne w skutkach.

Był czerwiec, zbliżało się zakończenie roku szkolnego. Klasa Kasi ostatnie wspólne chwile w gimnazjum miała spędzić na dwudniowej wycieczce. Miał być wyjazd i atrakcje. Zaplanowano więc zwiedzanie Muzeum Auschwitz, a po nim ognisko i dyskotekę dla biorących udział w wycieczce 15- i 16-latków.

- To było absurdalne. Powiedziałam, że nie pojadę - wspomina Kasia. - Ale nikt z moich nauczycieli nie był w stanie zrozumieć, o co mi chodzi. Czułam, że wywierano na mnie presję, bo ciągle słyszałam, że "to miejsce, które każdy świadomy człowiek powinien zobaczyć" i "trzeba tam być raz w życiu" - dodaje. Z jej emocjami nikt się nie liczył.

A Kasia nie wyobrażała sobie, że ostatnie wspólne chwile przed rozejściem do liceów ma spędzić z przyjaciółmi w ten sposób. Najpierw płacz i dramat, a potem dyskoteka.

- Na dodatek to się działo jakiś miesiąc po szkolnej wycieczce na Pawiak, którą też długo przeżywałam - mówi nastolatka. - Tamtą traumę potęgowało to, że w grupie, z którą byłam na Pawiaku, część dzieciaków nie zdawała sobie sprawy z tego, co właściwie oglądamy - dodaje.

Doświadczeniom młodzieży odwiedzającej Muzeum Auschwitz postanowił przyjrzeć się psycholog społeczny dr hab. Michał Bilewicz z Uniwersytetu Warszawskiego. Z badań, których jest współautorem, wynika, że około 13 proc. polskich uczniów po wizycie w Auschwitz kończy z wtórnym zespołem stresu pourazowego (PTSD). To zaburzenie nerwicowe, które ma takie same objawy jak PTSD, ale inne są powody jego pojawienia się. Lęk nie wynika z bezpośredniego kontaktu z traumatycznymi wydarzeniami – wystarczy, że jesteśmy świadkami wydarzeń trudnych dla innych ludzi. Przytrafia się m.in. policjantom, ratownikom medycznym, strażakom - czy jak wynika z badań - właśnie uczniom odwiedzającym miejsca Zagłady.

Badacze szczególnie często dostrzegali wtórne PTSD u młodzieży silnie empatyzującej z ofiarami. Odnotowali u nich między innymi kłopoty ze snem, drażliwość, trudności z koncentracją.

Dlatego gdy rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak poinformował przed kilkoma dniami, że chciałby wprowadzenia do podstawy programowej nauczania w szkołach "problematyki martyrologii polskich dzieci w okresie drugiej wojny światowej i latach powojennych" oraz osobiście zaangażował się w tworzenie poświęconego tym tematom muzeum, Bilewicz nie wytrzymał. Zapytał na Twitterze ostro: "Chcecie jeszcze więcej martyrologii w polskiej szkole? Serio?".

Rządzący nie odpowiedzieli, za to psycholog został zasypany historiami podobnymi do tej Kasi. I wiadomościami pełnymi obaw, że oto powstaje kolejna placówka, która - bezrefleksyjnie narzucona jako kolejne miejsce urozmaicające lekcje historii - może traumatyzować uczniów. Bo choć niemal wszyscy są zgodni, że dzieci należy uczyć o cierpieniu, wiele wątpliwości pozostawia to, jak się to u nas robi.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo