W końcu przyjeżdżają. Stoją przy recepcji pensjonatu, z walizkami. Czekają na klucze do swoich pokojów. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniają się niczym szczególnym. Ludmiła i Julia przyjechały do Przemyśla pociągiem z Kijowa, Swietłana i Larisa - z Chersonia. Jedna zabrała ze sobą kilkunastoletniego syna.