Premium

Krótka (i krwawa) historia grabarza z Modlina

Stanąłem za plecami "Czachy" i z odległości pół metra strzeliłem mu w plecy. Druga kulka poszła w potylicę. Na pamiątkę zabrałem sobie złoty zegarek i łańcuszek tego oszusta - pysznił się "Zwierzak" podczas pierwszego przesłuchania. O porachunkach w Nowym Dworze Mazowieckim pisze dla Magazynu TVN24 Helena Kowalik.

Chciałbym, żeby napisali o mnie książkę - Rafał Ł. zwierza się policjantom podczas konwojowania go do aresztu. - Wielu zginęło z mojej ręki, dlatego książka powinna mieć tytuł "Grabarz z Modlina".

Gangster ma na sumieniu pięć egzekucji. Pierwszej dokonał, mając niespełna 20 lat. Pozostałe, zanim skończył 25. W areszcie usilnie przekonuje śledczych, że w gangu nie jest szeregowym "żołnierzem". Dopiero kiedy stanie przed sądem i dotrze do niego, że grozi mu dożywocie, wycofa się z pierwotnych deklaracji. Ale to dopiero za kilka lat.

Na razie przechwala się, jak nie będąc jeszcze pełnoletnim, skutecznie zbierał od alfonsów żyjących z pracy przydrożnych prostytutek haracze dla bossów modlińskiego gangu Dariusza K., ps. Kary i jego brata Grzegorza K., ps. Gieno. A w 2003 roku, tuż po swoich dwudziestych urodzinach, przeszedł bandycki "chrzest". Na polecenie jednego z szefów gangu zabił członka tej bandy Artura H., ps. Czacha. Koledzy podejrzewali, że nie rozlicza się z mafijnych pieniędzy. Uprowadził "Czachę" z siłowni w Łomiankach i wywiózł do lasu pod Modlinem wspólnie z Konradem O., ps. Obój.

- Stanąłem za plecami "Czachy" i z odległości pół metra strzeliłem mu w plecy. Druga kulka poszła w potylicę. Na pamiątkę zabrałem sobie złoty zegarek i łańcuszek tego oszusta - pysznił się "Zwierzak" podczas pierwszego przesłuchania.

***

Rafał Ł. ledwo skończył szkołę przysposobienia zawodowego. Wcześniej powtarzał pierwszą i czwartą klasę podstawówki. Miał 13 lat, gdy sąd dla nieletnich umieścił go w schronisku za wymuszenia rozbójnicze i podtapianie kolegi na kąpielisku. Potem trafił do zakładu poprawczego. Cztery lata później został przyjęty do zorganizowanej grupy przestępczej braci Dariusza i Grzegorza K. w jego rodzinnym Nowym Dworze Mazowieckim pod Warszawą. Jej członkowie handlowali bronią i narkotykami. Mieli na swych sumieniach zabójstwa oraz uprowadzenia dla wymuszenia okupu.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo