Polska się cofa, robi się coraz bardziej pryncypialna. Towarzyszy temu totalna hipokryzja i podwójny standard. Jeszcze do niedawna żyliśmy historią gorącego romansu członków świętoszkowatego Ordo Iuris, którzy – sami będąc w związkach małżeńskich - nawoływali do delegalizacji rozwodów - mówi w "Rozmowach polsko-niepolskich” Katarzyna Tubylewicz, pisarka, dziennikarka mieszkająca od dwudziestu lat w Szwecji.
W Polsce właśnie wyszła jej książka "Szwedzka sztuka kochania", w której pokazuje szwedzkie społeczeństwo od zupełnie innej, nieznanej nam strony, a przy okazji na przykładzie Szwedów diagnozuje polskie podejście do tematu seksu, erotyki i miłości.
Jacek Tacik: Słowo klucz to "seks"?
Katarzyna Tubylewicz: Może miłość?
Sprzedaje się seks.
Teoretycznie tak. Ale Polska jest paradoksalna. Seks świetnie się sprzedaje i pełno go w przestrzeni publicznej, np. reklamie, a z drugiej strony wydaje się, że Polacy mają ogromny problem z mówieniem i pisaniem o seksie w pełni otwarty i bezpruderyjny sposób.
W mojej książce postawiłam pytanie o to, czym różni się miłość w Szwecji od miłości w Polsce. Bez wątpienia jej istotnym elementem jest seks, więc i dla tego tematu znalazło się miejsce. Ów seks czasami jest powiązany z miłością, a czasami nie, ale zawsze jest w nim szacunek i przyjemność.
Polska ma problem z uznaniem, że seks jako przyjemność, niekoniecznie pełna zobowiązań, jest czymś dobrym. Nigdy nie doszło tu do rewolucji seksualnej i stąd między innymi powszechne przekonanie, że dobry seks musi łączyć się ze zobowiązaniami, a ten bez nich jest podejrzany i gorszy. Istnieje też podwójny standard w myśleniu o tym, co wolno mężczyznom, a co kobietom. Jeżeli ktoś uprawia seks dla przyjemności z przyjacielem czy z przyjaciółką albo dlatego, że chce odkrywać erotykę, to dla wielu ludzi jest w tym coś zdrożnego lub podejrzanego moralnie. Zwłaszcza jeśli ten ktoś jest kobietą.
Generalnie dyskusja na temat seksu w Polsce jest pełna wstydu i ocen moralnych, albo w ogóle jej nie ma, tak jak brakuje edukacji seksualnej w szkole. Kluczem do zrozumienia mojej książki byłyby zatem pewnie słowa "wolność" i "otwartość", może także "przyjemność", "tolerancja" i "radość".
A jak się do tego ma sukces - i to nie tylko w Polsce - drugiej część filmu "365 dni"? Jak sobie radzi w Szwecji?
Czytaj dalej po zalogowaniu
Uzyskaj dostęp do treści premium za darmo i bez reklam