Premium

"Przede mną była zawsze postać bez twarzy"

- Wysiadam z pociągu, czekam, aż Michał po mnie przyjdzie i w pewnym momencie czuję jego spojrzenie. Czuję to na tyle wyraźnie, że wiem, że to spojrzenie należy do niego. Odwracam się w jego kierunku. Wiem, że to on - biegaczka Joanna Mazur opowiada o życiu bez wzroku.

Joanna Mazur zaczęła tracić wzrok w dzieciństwie, od 21. roku życia ma tylko poczucie światła w oczach. Dzisiaj ma 31 lat i jest multimedalistką mistrzostw świata i Europy osób z niepełnosprawnościami oraz uczestniczką Letnich Igrzysk Paraolimpijskich 2016. Rok później została uhonorowana tytułem najlepszego sportowca z niepełnosprawnością w Polsce w Plebiscycie Przeglądu Sportowego.

Nie widzi żadnych twarzy, ale potrafi swoją twarzą "patrzeć". Wie, kiedy patrzą na nią.

Od 2015 roku biega z Michałem Stawickim. Były lekkoatleta i triathlonista to jej przewodnik i trener.

Małgorzata Goślińska: Biegacie blisko siebie?

Joanna Mazur: - Jesteśmy połączeni opaską, która ma 30 centymetrów długości. Po 10 centymetrów przypada na obręcze. Jedna obręcz znajduje się na mojej ręce, druga na ręce Michała. Między nami jest tylko 10 centymetrów odległości.

To sztywna opaska czy elastyczna?

- Nie może być elastyczna. Nie może się rozciągać, wpływać na mój bieg, nie może mnie w żaden sposób napędzać.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo