- Osoby, które pełnią ważne funkcje w mieście kontaktowały się nie przez rejestrację, a przez osobę, która była pełnomocnikiem do spraw obsługi pacjenta. Tam mieli zapewniane wizyty w znacznie krótszym czasie niż wszyscy inni mieszkańcy - twierdzi Małgorzata Rakowska, która pracowała w rejestracji w Poznańskim Ośrodku Specjalistycznych Usług Medycznych.
Kobieta pod koniec lipca została zwolniona. - Dostałam wypowiedzenie ze skutkiem natychmiastowym z powodu tego, że właśnie opowiedziałam o tym procederze - tłumaczy.
Zawiadomienie w prokuraturze
We wtorek Rakowska złożyła zawiadomienie w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu. Chce, by prokuratura zbadała, czy doszło do popełnienia przestępstwa i nadużycia władzy przez wysoko postawionych urzędników miejskich.
Zawiadomienie dotyczy też wykroczeń. Pierwsze to zatrudnianie na umowach cywilnoprawnych zamiast umów o pracę, drugie - omijania kolejności przyjęcia, które obowiązują w ustawie przyjmowania ze środków publicznych.
Jak tłumaczy jej pełnomocnik Marcin Czachor, wykroczenie - zastępowanie umów o pracę umowami cywilno-prawnymi - miał popełnić pracodawca, czyli ówczesny dyrektor POSUM. Mowa o Konradzie Zaradnym, członku Koalicji Obywatelskiej, który pełnił tę funkcję od listopada 2021 roku do kwietnia tego roku.
Przykładem "kolejki VIP" wymienionym w zawiadomieniu ma być neurologia dla osób dorosłych. - Miesiąc oczekiwania dla osoby, która pełni ważne funkcje w mieście lub jest w spółkach nadzorczych instytucji miejskich, gdy dla innych jest to na przykład rok - wskazuje Rakowska.
Kobieta zamierza też walczyć o przywrócenie do pracy. - Dostałam zaświadczenie od Rzecznika Praw Obywatelskich, że jestem objęta ochroną sygnalistów, więc wszystkie te działania, które podjął POSUM w moim kierunku, są to działania odwetowe, które są zakazane - uważa.
Miasto zarzuca manipulacje
Po nagłośnieniu sprawy wiceprezydent Poznania Magdalena Pietrusik-Adamska zarzucała Rakowskiej manipulacje i kłamstwa oraz podkreślała, że jest ona związana z anarchistami, którzy wcześniej rzucili tortem w prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka.
Przekonywała, że to Rakowska sama dopisywała VIP przy niektórych nazwiskach.
"Zbieżność tych wydarzeń oraz udział tej samej osoby we wspomnianych działaniach może wskazywać na próbę wywołania kryzysu wizerunkowego i zdyskredytowania miejskich instytucji, w tym Urzędu Miasta Poznania i POSUM" - napisało z kolei POSUM w oświadczeniu dla mediów.
Inne postępowanie trwa
Już pod koniec lipca POSUM zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawa dotyczy "celowego manipulowania danymi w systemie medycznym, nieuprawnionego udostępnienia danych wrażliwych pacjentów oraz próby zdyskredytowania przychodni i miasta Poznania".
Postępowanie zostało wszczęte 31 lipca, jest prowadzone w sprawie, nikt nie ma przedstawionych zarzutów.
"Próba skopiowania afery ze Szpitalem Południowym"
Po zawiadomieniu prokuratury przez Rakowską, o komentarz w tej sprawie został poproszony Jacek Jaśkowiak. Prezydent Poznania nazwał działania Rakowskiej "próbą skopiowania afery ze Szpitalem Południowym". - Za tym stoi konkretna grupa, konkubina pana, który mnie zaatakował na sesji - powiedział dziennikarzom telewizji WTK.
- Moja osobista relacja z kimkolwiek nie ma w tej sprawie żadnego znaczenia - odpowiedziała na łamach "Gazety Wyborczej" Rakowska.
Rakowska związana jest z kolektywem Rozbrat, należy też do OZZ Inicjatywy Pracowniczej. Po ataku tortem na Jacka Jaśkowiaka w akcie solidarności stała przed komisariatem policji, w którym przeprowadzano czynności z zatrzymanymi za udział w incydencie.