- Marcin Gołek od sierpnia 2025 jest pierwszym zastępcą prezydenta Poznania. Do lipca zatrudniony był jako wiceprezes Poznańskich Inwestycji Miejskich.
- W 2025 roku tylko w PIM zarobił 831 332 złote. To więcej niż w roku 2024, kiedy przepracował na stanowisku wiceprezesa miejskiej spółki cały rok. W sumie przez cały rok zarobił blisko milion złotych.
- Urząd miasta przyznaje, że po tym, jak został wiceprezydentem, zapłacono mu za "rozwiązanie kontraktu menedżerskiego".
- Poznańscy radni chcą obniżenia zarobków członków zarządów spółek miejskich.
- W żadnym innym dużym mieście nie płacą tak dobrze jak w Poznaniu. Rekordzista tylko w rok zarobił ponad milion złotych.
Sprawdziliśmy zarobki zarządów w miejskich spółkach w największych polskich miastach.
Były asystent i doradca prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka funkcję pierwszego zastępcy prezydenta Poznania pełni od 1 sierpnia 2025. Za pięciomiesięczną pracę na tym stanowisku oraz wcześniejszą w roli doradcy prezydenta na 1/10 etatu wykonywaną od początku roku do końca lipca osiągnął dochód w wysokości 138 583 złotych. Przez cały rok w sumie zarobił 969 905 złotych.
Skąd u Gołka ćwierć miliona złotych?
Wcześniej był wiceprezesem Poznańskich Inwestycji Miejskich. Mieszkańców oburzały już jego zarobki w 2024 roku, gdy zarobił 757 921 złotych. Okazało się, że w 2025 roku, choć przepracował w PIM tylko siedem miesięcy, zarobił za pracę w tej roli jeszcze więcej - 831 332 złote. Na tę kwotę składa się miesięczne wynagrodzenie za siedem miesięcy pracy oraz roczne "wynagrodzenie zmienne", które nazywamy po prostu premiami, przysługujące za realizację celów wyznaczonych w poprzednim roku pracy. Z tych tytułów Gołek otrzymał jednak "tylko" 585 tysięcy złotych. Zapytaliśmy urząd miasta, co złożyło się na pozostałe prawie ćwierć miliona złotych. Jak wskazywaliśmy, mógł to być ekwiwalent za niewykorzystany urlop, mogła to też być odprawa.
Nasze przypuszczenia potwierdziła Joanna Żabierek, rzecznik prasowy prezydenta Poznania i urzędu miasta. "Wysokość wynagrodzenia Marcina Gołka, zastępcy prezydenta Poznania, uzyskanego w 2025 roku za pełnienie funkcji wiceprezesa Poznańskich Inwestycji Miejskich obejmuje wynagrodzenie stałe, wynagrodzenie zmienne, które było wypłacone w roku 2025, ale dotyczyło realizacji zadań w roku 2024 oraz uwzględnia przychody związane z rozwiązaniem kontraktu menedżerskiego. Dochody wskazane przez Marcina Gołka dotyczą zatem wynagrodzenia za pracę wykonywaną nie tylko w 2025 r., ale również w 2024 r." - napisała.
Jak podało Radio Poznań, wspomniane "przychody związane z rozwiązaniem kontraktu menedżerskiego" to trzymiesięczna odprawa.
Zaskoczenia nie kryje też Zbigniew Czerwiński, radny Prawa i Sprawiedliwości i przewodniczący komisji rewizyjnej, który prześwietlał zarobki członków zarządów wszystkich spółek komunalnych. Podkreślił w Radiu Poznań, że inni szefowie, kiedy odchodzili z miejskich spółek, nie dostawali takich odpraw. Co więcej, kiedy pytał urzędników o zarobki Marcina Gołka w 2025 roku, podano mu kwotę niższą o 245 tysięcy złotych. - Wielu wysokich urzędników miejskich zarabia mniej niż 245 tysięcy złotych przez cały rok - powiedział Radiu Poznań.
Koniec "tłustych kotów"?
W żadnym innym dużym mieście w spółkach komunalnych nie płacą tak dobrze jak w Poznaniu. Rekordzista tylko w rok zarobił ponad milion złotych.
Pytani przeze mnie działacze Koalicji Obywatelskiej przyznawali wprost: sprawa wynagrodzeń w miejskich spółkach uderza w wizerunek partii. - Informacja o tych "tłustych kotach" powinna dotrzeć do Donalda Tuska. Bo to jest skandal - przekonywała jedna z naszych rozmówczyń.
Teraz radni KO wykonali krok, by to ukrócić. Przygotowali projekt uchwały, która ma obniżyć zarobki zarządów miejskich spółek.
"Rada Miasta Poznania wskazuje na potrzebę odejścia od automatycznego stosowania maksymalnych stawek wynagrodzeń przewidzianych przepisami powszechnie obowiązującymi. Ustalenie wynagrodzenia na poziomie maksymalnym powinno mieć charakter wyjątkowy i znajdować oparcie w szczegółowym uzasadnieniu merytorycznym" - czytamy w projekcie.
Zakłada on, że o wysokości wynagrodzenia powinno decydować sześć zasad:
1. Proporcjonalność - wynagrodzenia powinny być powiązanie z rzeczywistą skalą działalności i sytuacją finansową spółki,
2. Efektywność - roczne "wynagrodzenie zmienne", które nazywamy po prostu premiami, przysługujące za realizacje celów wyznaczonych w poprzednim roku pracy, powinno być zależne od mierzalnych i udokumentowanych efektów zarządzania,
3. Społeczna akceptowalność,
4. Odniesienie do realiów rynkowych,
5. Spójność kryteriów klasyfikacji spółek - miałaby ona służyć racjonalnemu różnicowaniu poziomu wynagrodzeń w zależności od skali działania i charakteru spółek,
6. Przejrzystość - informacje o zasadach kształtowania wynagrodzeń powinny być opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej, w granicach dopuszczalnych przez przepisy prawa.
Gołek zarabiał także we Wrocławiu
Tomasz Hejna, społecznik prowadzący fanpage Gemela Poznańska, pyta z kolei, czy spółka Wrocławskie Inwestycje lub urząd miasta domagać się będą od Marcina Gołka zwrotu wypłaconych wynagrodzeń za zasiadanie w radzie nadzorczej na podstawie dyplomu z Collegium Humanum.
Hejna przywołuje tu słowa Gołka z wywiadu dla "Głosu Wielkopolskiego". Gołek powiedział dziennikowi, że nie ma już dyplomu Collegium Humanum, bo kiedy uznał, że jest bezwartościowy, to "poszedł do niszczarki".
- Marcin Gołek dyplom MBA, umożliwiający pracę w radach nadzorczych, uzyskał w sposób, który budzi spore kontrowersje. A to, że po wypłynięciu tematu pisał o wrzuceniu dokumentu do niszczarki, pokazuje nie tylko arogancję poznańskich "elit rządzących". Było to także PR-owym strzałem w kolano, samobójem - używając lubianej przez Gołka terminologii piłkarskiej. Nie twierdzę, że zdobył dyplom nielegalnie, bo na razie nie mamy w tej sprawie żadnych orzeczeń sądu. Moim zdaniem powinien jednak zwrócić zarobione dzięki niemu pieniądze i ponieść konsekwencje karne, jeśli jego czyn okaże się zabroniony - mówi Hejna.
Na swoje pismo dostał już odpowiedź z Wrocławskich Inwestycji. "Ewentualne roszczenia o zwrot wynagrodzenia mogłyby być rozważane wyłącznie w przypadku istnienia wyraźnej podstawy prawnej lub prawomocnego rozstrzygnięcia właściwego organu stwierdzającego brak uprawnień do pełnienia funkcji albo nieważność powołania" - czytamy w odpowiedzi.
- W treści wniosku wyraźnie domagałem się informacji, czy spółka będzie domagać się zwrotu pieniędzy. Na to pytanie odpowiedziano mi negatywnie. Gdy zapytałem, o jakie kwoty chodzi, nie dostałem żadnej odpowiedzi - odpowiada Hejna.
Według oświadczenia majątkowego, w 2024 roku Marcin Gołek we Wrocławskim Inwestycjach zarobił 11 220 złotych. Wcześniej nie wyodrębniał zarobionych tam pieniędzy - podawał je łącznie z zarobkami w Poznańskich Inwestycjach Miejskich. W radzie nadzorczej WI zasiadał od 27 września 2022 roku do końca kwietnia 2024 r.