Na zwołanej we wtorek konferencji prasowej, poznańska prokuratura poinformowała, że zwłoki znalezione na wysokości Czerwonaka to najprawdopodobniej Ewa Tylman. Odzież dokładnie odpowiadała tej, jaką w dniu zaginięcia kobiety miała na sobie kobieta. Przy zwłokach znaleziono także torebkę 26-latki oraz kartę płatniczą wystawioną na jej nazwisko.
Te okoliczności wysoce uprawdopodabniają tożsamość zaginionej, ale nie dają pewności, bowiem sekcja zwłok nie pozwoliła na ustalenie przyczyny zgonu.
- Ciało znajdowało się w stanie zaawansowanego gnicia - mówił prokurator Łukasz Biela.
Zobacz materiał "Faktów" TVN:
Niezwłocznie zarządzono szereg specjalistycznych, dodatkowych badań, które mają przynieść odpowiedź na to najważniejsze pytanie.
Badania radiologiczne, antropologiczne, genetyczne
Ciało znajduje się obecnie w poznańskim Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego, gdzie już przeprowadzono pierwsze analizy.
- W pierwszej kolejności wykonane zostały badania radiologiczne. Zdjęcia będziemy obrabiać i oceniać pod kątem ewentualnych uszkodzeń. Dalej zrobimy badania stomatologiczne. Porównamy stan uzębienia. Konieczne są też badania antropologiczne, czyli wskazanie cech nabytych i wrodzonych denatki. W zakresie tych badań analizuje się również stopień zrastania szwów czaszki, co pozwala na ocenę wieku osoby - wylicza prof. Czesław Żaba, kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej UM w Poznaniu.
Oprócz tego ciało poddawane jest też badaniom toksykologicznym i, chyba najważniejszym, czyli genetycznym. DNA denata izoluje się z tkanek miękkich (np. mięśni), a następnie porównuje z DNA kogoś z rodziny zaginionego.
Kilka tygodni oczekiwania
Przy analizie tkanek miękkich specjaliści zwracają uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz. W obrębie tych tkanek można zaobserwować, tzw. obrażenia przeżyciowe. To nic innego jak małe, krwawe wylewy. W oparciu o nie, ustala się, że dana osoba żyła w momencie, kiedy powstały. Obrażenia pośmiertne nie mają takich wylewów.
- Obecnie posiadamy takie metody badawcze, które pozwalają nam ocenić, czy konkretne obrażenia powstały za życia, czy spowodowane zostały przez inny czynnik zewnętrzny jak nurt rzeki, czy ingerencję zwierząt - tłumaczy prof. Żaba.
Wszystkie badania uzależnione są jednak od stanu zwłok. Niektóre mogą nie przynieść zakładanego rezultatu i wtedy trzeba rozszerzyć materiał biologiczny.
- Jeśli okazałoby się, że cebulki włosów, czy mięśnie, nie nadają się do badań DNA, wówczas trzeba pobrać jak najmniej zdegradowany materiał z innych części ciała jak kości, czy zęby - zaznacza kierownik Zakładu Medycyny Sądowej.
Analizy są pracochłonne i czasochłonne. Pierwsze wyniki pracy zakładu możemy poznać dopiero za kilka tygodni.
Autor: ib/gp / Źródło: TVN24 Poznań