Od śmierci Ewy Tylman minęło ponad dziesięć lat. Dziś Sąd Apelacyjny w Poznaniu ponownie rozpatrzył apelację od uniewinnienia od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym Adama Z. - kolegi Ewy oraz ostatniej osoby, która feralnego wieczoru widziała ją żywą.
Poszukiwania Ewy Tylman śledziła cała Polska. Poznanianka zaginęła w listopadzie 2015 r. Po kilku miesiącach jej ciało wyłowiono z Warty. Po tak długim czasie, biegli nie byli już w stanie jednoznacznie stwierdzić jaka mogła być przyczyna jej śmierci. W akcie oskarżenia prokuratura wskazała, że 23 listopada 2015 r., Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Zarzucane Adamowi Z. zabójstwo z zamiarem ewentualnym to zbrodnia zagrożona karą dożywocia.
25 marca 2025 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu po raz trzeci uniewinnił Z. Apelację złożyła jednak prokuratura oraz oskarżyciel posiłkowy.
Sprawa ruszy od nowa
We wtorek oskarżony Adam Z. nie pojawił się w Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu. Jego obrońcy wnieśli o odrzucenie apelacji prokuratora i pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego i utrzymanie w mocy wyroku sądu I instancji.
Z kolei według prokuratury sąd niesłusznie odrzucił dwa pierwsze wyjaśnienia oskarżonego. Śledczy nie zgadzają się też z oceną sądu, że podczas śledztwa naruszono prawo do obrony - o czym prokurator Jacek Szymanowski mówił dziś na sali sądowej.
O 11.40 sędzia Krzysztof Lewandowski ogłosił, że uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę do ponownego rozpatrzenia.
Uzasadnienie wygłosiła sędzia Diana Książek-Pęciak, która powiedziała, że dowód z wyjaśnień oskarżonego z 2 grudnia 2015 jest dopuszczalny i wiarygodny. W związku z tym stwierdziła, że nie ma wątpliwości, że oskarżony "wyczerpał zachowaniem znamiona czynności nieudzielenia pomocy". Sędzia tłumaczył, że oskarżony, widząc jak Ewa Tylman tonie miał prawny i moralny obowiązek udzielić jej pomocy. Zwróciła również uwagę, że nawet, jeśli Z. był nietrzeźwy, a jego umiejętności pływackie mierne, to mógł wezwać służby.
Sędzia wskazała, że w tej sytuacji nie ulega wątpliwości, że dopuszczalne dowody i logika wydarzeń wskazuje, że oskarżonemu należało przypisać zarzut nieudzielenia pomocy.
Już trzy razy usłyszał, że jest niewinny
Pierwszy proces Adama Z. toczył się przed poznańskim sądem okręgowym od stycznia 2017 r. W kwietniu 2019 r. Sąd Okręgowy uznał, że Adam Z. nie zabił Ewy Tylman i uniewinnił go od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym. W styczniu 2020 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu pierwszej instancji i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Ponowny proces Adama Z. ruszył w marcu 2021 r. W maju 2022 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uniewinnił Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman. Od tego nieprawomocnego wyroku apelację skierowała prokuratura, zaskarżając wyrok w całości i wnosząc o uchylenie orzeczenia i skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. W grudniu 2023 roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu okręgowego i skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji. Trzeci proces Adama Z. przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się 30 października 2024 roku. 25 marca 2025 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu po raz trzeci – jako sąd I instancji - wydał wyrok uniewinniający Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman. Uniewinniając Adama Z., sąd nie znalazł również podstaw do uznania go za winnego nieudzielenia pomocy, o co wnioskowała prokuratura.
Brak dowodu na zabójstwo
W ustnym uzasadnieniu wyroku z marca 2025 roku, sędzia Andrzej Klimowicz przyznał, że prokuratura rzeczywiście wnosiła o zmianę kwalifikacji, ale nie nastąpiło cofnięcie aktu oskarżenia, więc sąd badał cały czas tę sprawę pod kątem zabójstwa z zamiarem ewentualnym.
- Sąd nie znalazł żadnego dowodu, który mógłby świadczyć o tym, że to oskarżony jest zabójcą Ewy Tylman - powiedział sędzia Klimowicz. Przypomniał, że akt oskarżenia był oparty na zeznaniach policjantów, którzy mieli słyszeć od oskarżonego wersję, którą potem przyjęła prokuratura, że Adam Z. miał zepchnąć nieprzytomną kobietę do rzeki. Sąd zaznaczył jednak, że "dowód ten nie mógł być skutecznie przeprowadzony w postępowaniu karnym" i podkreślił - na co wskazywał też już wcześniej poznański sąd apelacyjny – że "nie można treści wyjaśnień oskarżonego zastępować zeznaniami policjantów, którzy nieprotokołowane słowa osoby podejrzanej mieli później relacjonować wbrew treściom tych wyjaśnień".
Zdaniem sądu, ten dowód naruszał zasady postępowania karnego i jako taki "nie mógł stanowić dowodu zabójstwa, a że nie było innych dowodów, sąd w tym zakresie miał pełną zgodę co do faktu, że żaden dowód nie świadczy o zabójstwie dokonanym przez oskarżonego".
Wciąż odczuwa piętno zarzutów
Po ogłoszeniu wyroku w 2025 roku Adam Z. zgodził się porozmawiać z dziennikarzami. Był dopytywany między innymi o to, czy udało mu się jakoś ułożyć życie. - Radzę sobie. Mam pracę, mam gdzie mieszkać, więc jest dobrze - zapewnił. Przyznał, że wciąż odczuwa piętno zarzutów z aktu oskarżenia. - Nieraz, czy to na Facebooku, czy na innych portalach społecznościowych, ktoś mi napisze, że jestem mordercą, zabójcą, że jutro będę siedział. Więc tak. Ale większość, mimo wszystko, jest pozytywnych komentarzy w moją stronę - podkreślił. Zaznaczył, że Ewa Tylman była jego bardzo dobrą koleżanką. Pytany, czy mu jej brakuje, odparł: - Oczywiście, że brakuje. Ona mi pomogła bardzo w mojej pracy, więc to naturalne, że tak - mówił.
Zapytany, czy rozumie żal ojca Ewy Tylman, który po tylu latach nie zna dokładnych okoliczności śmierci córki, powiedział: - Nie mam dzieci i nie będę raczej ich miał. Mogę próbować to zrozumieć.
Opracowała: Aleksandra Arendt-Czekała
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24/PAP