W czwartek, 19 marca odbędzie się unijny szczyt ws. Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (EU ETS). To system handlu uprawnieniami do emisji CO2, którym obecnie objęta jest energetyka. Mechanizm został wprowadzony przez Unię Europejską, by ograniczać emisję gazów cieplarnianych (głównie CO2) poprzez nadanie im ceny.
Od 2028 r. ma wejść w życie ETS2, który prawami do emisji obejmie m.in. transport czy budownictwo.
Prezydent pisze list do premiera w sprawie ETS
Prezydent Karol Nawrocki w liście skierowanym do premiera Donalda Tuska przedstawił swoje stanowisko w tej sprawie.
Zwrócił w nim uwagę, że od wprowadzenia systemu EU ETS minęło dwadzieścia lat. "To wystarczająco długi okres, aby dokonać twardej i bezkompromisowej oceny skuteczności tego instrumentu. Jesteśmy świadkami zjawiska, które historia zapamięta jako wielką deindustrializację Europy i ucieczkę przemysłu z naszego kontynentu" - napisał Nawrocki.
Jak dodał, "ostrzeżenia płynęły od dawna, a wnioski płynące z Europejskiego Szczytu Przemysłowego są alarmujące. To dramatyczne wołanie o ratunek dla przyszłości europejskiej bazy wytwórczej i stabilności całej Wspólnoty" - napisał prezydent.
Wskazał, że jednym z głównych powodów erozji europejskiej bazy przemysłowej są dramatycznie wysokie koszty energii elektrycznej, ponad dwukrotnie wyższe niż w Chinach czy Stanach Zjednoczonych. "Kluczowym czynnikiem jest koszt uprawnień do emisji CO2. W realiach globalnej konkurencji oznacza to systemowe osłabienie europejskich przedsiębiorstw i utratę zdolności do konkurowania na rynkach światowych" - stwierdził.
"Nie możemy dłużej biernie przyglądać się temu procesowi. Potrzebne są zdecydowane, natychmiastowe działania" - napisał Nawrocki.
Propozycje prezydenta Nawrockiego
Według prezydenta w tej sytuacji najbardziej racjonalnym rozwiązaniem z punktu widzenia interesu gospodarczego i strategicznego Europy byłoby odejście od systemu EU ETS.
"Jeżeli takie działanie nie uzyskałoby szybkiego poparcia ze strony państw członkowskich, konieczne byłoby przeprowadzenie jego natychmiastowego głębokiego i zdecydowanego ograniczenia redukującego skalę negatywnych skutków gospodarczych obserwowanych obecnie w Europie i stanowiącej minimum niezbędne do ochrony europejskiej bazy przemysłowej" - podkreślił Nawrocki.
Ocenił także, że działania, które należy podjąć niezwłocznie, aby zatrzymać dalszą degradację europejskiej bazy przemysłowej, choć mniej korzystne niż pełna likwidacja systemu EU ETS, powinny obejmować:
- wprowadzenie możliwości uiszczania opłaty zastępczej zamiast umarzania uprawnień do emisji,
- wprowadzenie mechanizmu obniżającego ceny uprawnień do emisji do czasu efektywnego obniżenia cen energii do poziomu konkurencyjnego międzynarodowo,
- wykluczenie instytucji finansowych z rynku – ograniczenie spekulacji,
- zachowanie realnego systemu bezpłatnych uprawnień do emisji dla przemysłu – utrzymanie przydziałów w sektorach objętych CBAM oraz zawieszenie aktualizacji benchmarków produktowych na lata 2026–2030.
Nawrocki: oczekuję od polskiego rządu
Zdaniem prezydenta reforma dyrektywy ETS powinna obejmować całkowitą rezygnację z wdrożenia systemu ETS2. "Oczekuję od polskiego rządu przyjęcia stanowiska, które w pełnym zakresie zabezpieczy Polaków przed dalszymi konsekwencjami polityki klimatycznej. Przedstawione przeze mnie kierunki działań to sposób na obniżenie kosztów energii" - napisał Nawrocki.
Jak zaznaczył w liście "efektem tak realizowanej polityki będzie podwyższenie konkurencyjności polskiego przemysłu, a także oszczędności w portfelach Polaków. Jestem przekonany, że takie stanowisko Polski powinno być prezentowane podczas Rady Europejskiej".
5 marca kraje Unii Europejskiej ostatecznie zatwierdziły nowy cel klimatyczny, zakładający redukcję emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. w stosunku do poziomu z 1990 r. Zatwierdzono również roczne opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2, który przewiduje objęcie transportu i budownictwa pozwoleniami na emisję CO2. Zamiast w 2027 r., system ten zacznie obowiązywać w 2028 r.
Bogucki: nie stało się w tym zakresie nic
We wtorek w Radiu ZET szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki zapytany o list skierowany przez prezydenta do premiera, stwierdził, że "oczywiście to nie wiąże premiera, ale pokazuje kierunek, w którym powinniśmy działać; w którym powinniśmy współdziałać, jako główne ośrodki władzy".
Prezydencki minister przypomniał także, że "kiedy Polska obejmowała prezydencję, premier Tusk mówił, że kwestia ETS-u - jego ograniczania, być może zakończenia; przynajmniej o dwójce (ETS2 -red.), jak dobrze pamiętam mówił - jest kwestią priorytetową polskiej prezydencji".
- Nie stało się w tym zakresie nic. Więc może niech premier wreszcie swoje zapowiedzi z początku polskiej prezydencji zacznie realizować - stwierdził.
Kwestia wycofania się z ETS
O wyjście z ETS-u apelowali niedawno także politycy PiS. Przemysław Czarnek 7 marca 2026 roku na konwencji, na której zaprezentowano go jako kandydata na przyszłego premiera, zapowiedział, że wypowie udział Polski w unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla (ETS). Zdaniem polityków tej partii politycznej podstawą do wyjścia z unijnego systemu jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 10 czerwca 2025 roku.
Doktor Mateusz Radajewski, konstytucjonalista z Uniwersytetu SWPS, w analizie przesłanej Konkret24 stwierdził jednoznacznie, że wskazany wyrok "z pewnością nie daje podstawy do 'wypowiedzenia udziału w systemie ETS', gdyż prawo europejskie nie zna tego typu selektywnego wychodzenia z poszczególnych rozwiązań stosowanych w ramach Unii".
Prawnik podkreślił, że był to tzw. wyrok interpretacyjny, a więc TK nie orzekł w nim niekonstytucyjności przepisów traktatu unijnego jako takich, ale ich określonego rozumienia.
We wtorek wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta stwierdził w Brukseli, że trudno sobie wyobrazić konsekwencje jednostronnego wyjścia Polski z unijnego programu. Podkreślił, że byłoby to nie tylko naruszeniem dobrej współpracy w ramach Unii Europejskiej, ale także naruszeniem przepływów handlowych i zasad jednolitego rynku.
Zaznaczył, że Polska eksportuje co roku produkty o wartości mniej więcej 160 mld euro, z czego dużą część stanowią produkty wytwarzane w sektorach objętych ETS. - Jeśli w Polsce nie będzie opłaty za handel emisjami, to nasi partnerzy w Unii Europejskiej będą mieli pełne prawo do tego, żeby zatrzymać import tych towarów - powiedział Bolesta.
Dodał, że od początku istnienia systemu Polska otrzymała z niego mniej więcej 30 mld euro przychodu do budżetu, z czego środki te trafiły nie tylko na transformację energetyczną, ale także na inne potrzeby.
Zapytany o list, który szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wystosowała w poniedziałek do przywódców UE, a który zawierał m.in. propozycje dotyczące przeglądu ETS, odpowiedział, że list "najeżony był różnymi ciekawymi pomysłami", ale brakowało w nim konkretów. - Czekamy na posiedzenie Rady Europejskiej i zobaczymy, co pani przewodnicząca zaproponuje konkretnie. Wtedy będziemy mogli się do tego odnieść - stwierdził.
Opracowała Paulina Karpińska/kris
Źródło: PAP, Radio Zet, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Paweł Supernak/PAP