Tragedia wydarzyła się w Siecieborzycach w Lubuskiem 19 grudnia 2022 roku. Pani Urszula - matka dwójki dzieci znalazła na progu swojego domu paczkę. Wyglądała jak przywieziona przez kuriera. Kobieta zabrała ją do domu i rozpakowała w kuchni. W momencie otwarcia pakunku doszło do eksplozji. - Usłyszałam huk i tylko zasłoniłam Olę - wspominała.
Razem z dziećmi trafiła do szpitala. Zaczęła się walka o ich życie.
Kobieta doznała obrażeń rąk, jamy brzusznej, oczu, twarzy, uszkodzone miała narządy wewnętrzne. Obawiano się, że nie będzie widziała. Jej stan określano jako krytyczny. Dzieci miały w ciele liczne odłamki po bombie, dziewczynka miała złamaną rękę i uszkodzoną dłoń (groziła jej amputacja), a w skórze na twarzy pozostały liczne ślady po materiale wybuchowym.
Lekarzom udało się wygrać walkę o życie kobiety. Po miesiącu wyszła ze szpitala, ale wróciła już do zupełnie innej rzeczywistości.
Trudny powrót do normalności
Dziś pani Urszula stara się normalnie żyć. - Mam męża, powiększyła nam się rodzina, bo mój mąż jest po rozwodzie i ma syna. Jest nas więc pięcioro – powiedziała reporterowi Uwagi! kobieta. I dodała: - On jest w tym wszystkim od samego początku. Wspierał mnie.
Kobieta podkreśliła w rozmowie z reporterem Uwagi!, że w pewnym momencie podupadła psychicznie. Dzięki partnerowi udało się przezwyciężyć ciężkie chwile. - Doszło do mnie, co się stało. Wyszło moje gorsze oblicze – byłam zła, niedobra, na wszystkich krzyczałam. Doszła depresja. I on przetrwał to wszystko. Jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo mógł się odwrócić i nie męczyć się ze mną, a został i był, i przetrwał, i jest – dodała pani Urszula.
Na początku marca sąd w Zielonej Górze skazał sprawcę podłożenia ładunku. Był to Błażej K., były partner kobiety. Został skazany na 25 lat pozbawienia wolności z możliwością warunkowego zwolnienia po 20 latach. Mężczyzna ma też zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi oraz piętnastoletni zakaz zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 200 metrów.
- Nie jestem zadowolona z tego wyroku. To człowiek nieobliczalny, bardzo zły. Jak wyjdzie po 20 latach, bo myślę, że za dobre sprawowanie będzie siedział 20 lat, to będzie jeszcze względnie młody, będzie miał 60 lat. To nie jest człowiek, który się zmieni - zaznaczyła pani Urszula.
Wyrok nie jest prawomocny. Śledczy zapowiedzieli złożenie apelacji, co do kary. Chcą dożywocia.
Obawia się o siebie i najbliższych
Wcześniej partner kobiety miał znęcać się nad nią fizycznie i psychicznie. Dlatego od ponad roku mieszkała z dziećmi u swoich rodziców. Nie wytrzymała wspólnego życia z Błażejem K. Partnerowi nie podobało się to, że kobieta pracowała w przedszkolu dla dzieci z autyzmem, choć była wykształcona w tym kierunku i kochała to.
Mężczyzna kilka tygodni przed zamachem został pozbawiony praw rodzicielskich, a w styczniu 2022 roku do Sądu Rejonowego w Żaganiu wysłany został akt oskarżenia przeciwko niemu w związku ze znęcaniem się nad panią Urszulą i dziećmi.
- Jak on wyjdzie po 20 czy 25 latach, to zniknę. Zniknę i nie znajdzie mnie. Co innego mi zostaje? To nie jest człowiek, który się zmieni. Jestem przekonana, że on będzie chciał dokończyć, to co zaczął - powiedziała pani Urszula.
Opracował Michał Malinowski
Źródło: Uwaga!, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Uwaga! TVN