TVN24 | Poznań

Protest ratowników medycznych, ponad połowa karetek bez obsady. Wojewoda liczy na strażaków

TVN24 | Poznań

Autor:
aa/gp
Źródło:
TVN24, PAP
Braki kadrowe w zespołach ratownictwa medycznego. Wojewoda prosi o pomoc strażaków i policję
Braki kadrowe w zespołach ratownictwa medycznego. Wojewoda prosi o pomoc strażaków i policjęTVN24
wideo 2/12
TVN24Braki kadrowe w zespołach ratownictwa medycznego. Wojewoda prosi o pomoc strażaków i policję

Ratownicy medyczni przynoszą kolejne zwolnienia lekarskie. Tym razem trwający od kilku tygodni protest przybrał na sile w Wielkopolsce. W Poznaniu z 26 załóg karetek pracuje tylko 12. Wojewoda wielkopolski próbuje uzupełnić braki kadrowe. O pomoc proszeni są ratownicy medyczni, którzy pracują w straży pożarnej.

Od kilku miesięcy ratownicy medyczni w różnych częściach Polski protestują przeciwko niskim wynagrodzeniom oraz złym warunkom pracy. Część z nich idzie na zwolnienia lekarskie, część w ramach protestu składa wypowiedzenia. Sytuacja jest dynamiczna - braki obsady są sygnalizowane co jakiś czas w różnych regionach. Dziś trudna sytuacja jest w Poznaniu, a tym samym i na terenie powiatu poznańskiego.

W piątek nasilił się protest ratowników medycznych. Na 260 osób zatrudnionych około 150 zadeklarowało, że nie stawi się do pracy. To oznacza, że spośród 26 zespołów karetek, które są niezbędne, by przez dobę zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom, obecnie nie pracuje 14.

- Z taką sytuacją spotykamy się po raz pierwszy. Jest ciężko. Jest to podyktowane tym, że w ciągu doby pojawiło się 13 nowych zwolnień lekarskich. Nie byliśmy już w stanie obsadzić tych zespołów ratownictwa medycznego – mówi TVN24 Jakub Wakuluk, kierownik dyspozytorni w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO>>>

Łatanie grafików

Mniej dyżurujących karetek to dłuższy czas ich dojazdu do pacjenta. Jak wyglądają próby łatania grafików w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu? - Pojedyncze osoby, które zostały w zespołach, zostają przesunięte do innych zespołów, żeby uruchomić ich jak największą liczbę – tłumaczy Wakuluk.

Nad uzupełnieniem braków kadrowych pracuje też wojewoda wielkopolski. - Wojewoda Michał Zieliński wespół ze sztabem podjął decyzję o kierowaniu zespołów ratownictwa medycznego z najbliższych rejonów operacyjnych. Po drugie staramy się zabezpieczyć ratownikami medycznymi, którzy na co dzień pracują w strukturach straży pożarnej, czyli osobami, które mają takie uprawnienia. Trwa akcja pozyskiwania tych osób. Będziemy w stanie dzisiaj tak zabezpieczyć ten system, żeby w całości zapewnić bezpieczeństwo mieszkańców - zapewnia Tomasz Stube, rzecznik wojewody.

Żeby system ratownictwa mógł normalnie funkcjonować, wojewoda musiałby znaleźć chętnych 40-50 strażaków. Jak dowiedział się reporter TVN24, wojewoda skierował również pismo do Ministerstwa Obrony Narodowej z prośbą o wsparcie ratownikami służącymi w wojsku. Zostanie również skierowana prośba do komendanta wojewódzkiego policji o wsparcie pogotowia w zakresie kierowców do karetek.

Problemy z obsadą zespołów ratownictwa medycznego są też w Gdyni, Gdańsku, Sopocie.

SOR w Zielonej Górze sparaliżowany

Z kolei w Zielonej Górze ratownicy medyczni oraz pielęgniarki ze szpitalnego oddziału ratunkowego dostarczyli dziś zwolnienia lekarskie. - Źródłem tej dzisiejszej sytuacji są niestety odgórne decyzje, które między innymi spowodowały, że podwyżki otrzymali pracownicy pracujący w państwowym systemie ratownictwa, czyli jeżdżący karetkami. Natomiast zapomniano o ratownikach na przykład pracujących w szpitalach. Dzisiaj większość naszego personelu ratowniczo-pielęgniarskiego dostarczyło zwolnienia lekarskie, więc praca na oddziale ratunkowym jest mocno ograniczona, a wręcz sparaliżowana - mówi Sylwia Malcher-Nowak, rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze.

Wiadomo, że w związku z tą sytuacją odbyło się spotkanie online z wojewodą, podczas którego władze szpitala zawnioskowały o wsparcie personelem z innych placówek. - Po drugie, w tych pierwszych godzinach poprosiliśmy o wyeliminowanie przysyłania do nas karetek. Pacjenci są rozwożeni do innych placówek - dodaje Malcher-Nowak.

Ratownicy medyczni oraz pielęgniarki SOR w Zielonej Górze dostarczyli zwolnienia lekarskie
Ratownicy medyczni oraz pielęgniarki SOR w Zielonej Górze dostarczyli zwolnienia lekarskieTVN24

PROTEST RATOWNIKÓW W TRÓJMIEŚCIE>>>

Minister zapowiada podwyżki

- Środki na wynagrodzenia dla ratowników medycznych drastycznie wzrosną w przyszłym roku ze względu na to, że wprowadzony zostaje 30-procentowy dodatek wyjazdowy dla ratowników - zapowiedział w piątek w Lublinie minister zdrowia Adam Niedzielski. Niedzielski, zapytany o braki w obsadach karetek pogotowia w niektórych miastach przypomniał, że 21 września MZ podpisało porozumienie z Ogólnopolskim Komitetem Protestacyjnym Ratowników Medycznych. - To porozumienie proponuje bardzo konkretne rozwiązania, które mają obowiązywać od dziś - bo w zasadzie od 1 października. Głównym ustaleniem wspólnym jest to, że wprowadzony zostaje 30-procentowy dodatek tzw. wyjazdowy dla ratowników - zastrzegł. Poinformował, że we wtorek na posiedzeniu Rady Ministrów przyjęta została korekta ustawy budżetowej na rok 2022, która zabezpiecza środki na realizację tego porozumienia. - Cały czas prowadzimy rozmowy, bo te rozmowy muszą mieć charakter trójstronny, gdzie pojawiają się nie tylko przedstawiciele ratowników, ale także pracodawców. Zmiana wyceny dobokaretki - czyli po prostu podwyższenie stawki, jaką płacimy za funkcjonowanie ratownictwa medycznego - to jest zwiększenie ogólnej puli, która jest przekazywana i którą potem pracodawca, w porozumieniu z pracownikami, rozdziela na różne typy kosztów - wyjaśnił Niedzielski.

Minister zdrowia przyznał, że lokalnie mogą wystąpić jakieś "nieporozumienia". - My za każdym razem, jeżeli takie informacje do nas docierają, podejmujemy się mediacji w tym zakresie. Natomiast z punktu widzenia przeznaczenia środków na ratownictwo, to one drastycznie wzrosną w przyszłym roku ze względu na ten dodatek - ocenił. Niedzielski podkreślił, że docierają do niego informacje m.in. z Białegostoku, Warszawy i innych miast, że sytuacje kryzysowe zostały już rozwiązane.

Podpisano porozumienie

21 września zostało podpisane porozumienie między ministrem zdrowia (podpis złożył wiceminister Waldemar Kraska), Komitetem Protestacyjnym Ratowników Medycznych (reprezentowanym przez Piotra Dymona) i Związkiem Pracodawców Ratownictwa Medycznego SP ZOZ (w jego imieniu Małgorzata Popławska).

KTO PODPISAŁ POROZUMIENIE, A KOGO ONO NIE SATSFAKCJONUJE? >>>

Na mocy zawartego porozumienia minister zdrowia zobowiązał się do zwiększenia od października br. budżetu na zadania ZRM w celu sfinansowania dodatku wyjazdowego. Resort zobowiązał się również do podjęcia niezwłocznych działań legislacyjnych mających na celu wprowadzenie do porządku prawnego takiego dodatku. Pracodawcy zaś zobowiązali się do wypłaty od 1 października br. członkom ZRM dodatku wyjazdowego w wysokości 30 proc. wynagrodzenia zasadniczego dla pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę albo godzinowej stawki w przypadku umów cywilnoprawnych. Pracodawcy zobowiązali się również do zapewnienia pracownikom zatrudnionym na podstawie umów cywilnoprawnych stawki za godzinę pracy nie niższej niż 40 zł. Wskazana stawka, jak zaznaczono, nie obejmuje dodatku wyjazdowego. Pracodawcy zobowiązali się ponadto do niezwłocznego podjęcia dialogu ze środowiskiem ratowników medycznych i niezwłocznego wypracowania rozwiązań akceptowalnych dla obu stron, zapewniających prawidłowe działanie ZRM. Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych zobowiązał się zaś do zaprzestania akcji protestacyjnej z dniem podpisania porozumienia, tj. 21 września.

Autor:aa/gp

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości