Co się stało z Ewą Tylman? Adam Z. miał się przyznać, że wepchnął ją do rzeki, potem się wycofał

Poznań

TVN 24Prokuratura zakłada, że Adam Z. wepchnął Ewę Tylman do Warty

"Gazeta Wyborcza" dotarła do informacji, jak miała zginąć Ewa Tylman i jakie dowody w tej sprawie posiada poznańska prokuratura. Podejrzany o zabójstwo koleżanki Adam Z. policjantom miał przyznać, że pokłócił się z Ewą i podczas szarpaniny zepchnął ją ze skarpy. Z tej wersji wycofał się jednak podczas oficjalnego przesłuchania w prokuraturze. Policjanci, którym miał powiedzieć o przebiegu wydarzeń nad Wartą, zostali w śledztwie świadkami.

Jak informuje "Gazeta Wyborcza", dowody w sprawie zabójstwa Ewy Tylman są skąpe. Wersja, jaką przyjmują śledczy, zakłada, że Adam Z. zepchnął Ewę ze skarpy, nieprzytomną przeciągnął na brzeg i zepchnął do Warty. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Oznacza to, że zakładał możliwość śmierci Ewy i godził się na to. Sam podejrzany tej wersji nie potwierdził śledczym z prokuratury.

Pod specjalną ochroną

Adam Z. pod okiem policji znajdował się jeszcze przed zatrzymaniem. Na własne życzenie, dla bezpieczeństwa, został zamknięty w policyjnym mieszkaniu operacyjnym, w którym znajdował się pod całodobową ochroną policji. W ten sposób miał m.in. uniknąć kontaktu z pracownikami Krzysztofa Rutkowskiego, który publicznie oskarżał go o ukrywanie prawdy o tym, co wydarzyło się nad Wartą.

1 grudnia wieczorem wraz z prokurator Magdaleną Jarecką, policją i psycholog, Adam Z. przeszedł całą drogę z klubu do miejsca, gdzie ostatni raz widziana była Ewa Tylman. Tam psycholog uznała, że jego zasłanianie się niepamięcią jest niewiarygodne i zdecydowano o jego zatrzymaniu.

Myślał, że nie żyje

Podczas rozpytywania w komendzie wojewódzkiej w Poznaniu, miał powiedzieć, że pokłócił się z Ewą i zepchnął ją ze skarpy. Miał być przekonany, że Ewa nie żyje, dlatego wrzucił jej ciało do Warty i uciekł. Policjanci sporządzili na tej podstawie notatkę. Na żadnym oficjalnym przesłuchaniu Adam Z. nie powtórzył już jednak tej wersji wydarzeń. Teraz funkcjonariusze, którzy uczestniczyli w tamtej rozmowie z podejrzanym są w śledztwie świadkami.

Wersja ta zakłada, że cała sytuacja miała miejsce przy moście św. Rocha po stronie skweru Łukasiewicza.

- Miało dojść do sprzeczki między Adamem Z. a Ewą Tylman. Prokuratura przyjmuje, że Ewa Tylman nie zginęła po upadku ze skarpy, a jedynie była nieprzytomna. Motyw nie jest jasny. Za najbardziej prawdopodobny prokuratura uznaje podtekst seksualny - wyjaśnia Piotr Żytnicki, dziennikarz "Gazety Wyborczej".

- Dowody były wystarczające na areszt, ale nie na akt oskarżenia, nie wspominając o wyroku - stwierdził jeden z informatorów "Gazety Wyborczej".

Śledczy mają też badać inne wersje wydarzeń tamtej nocy, w tym uprowadzenie Ewy Tylman.

Adam Z. przejdzie badania

W czwartek poznańska prokuratura poinformowała, że chce by Adam z. został poddany badaniom psychiatrycznym. Mężczyzna przejdzie w areszcie czterotygodniowe badania psychiatryczne, aby określić jego poczytalność.

- Zawsze w tego typu sprawach, kiedy mamy do czynienia z tak poważnym przestępstwem, jak zabójstwo, należy zbadać podejrzanego pod takim kątem. Wcześniej zostało przeprowadzone już jednorazowe badanie, ale biegli stwierdzili, że nie są na jego podstawie wydać opinii w zakresie zdrowia psychicznego Adama Z. - powiedziała Mazur-Prus.

Obecnie mężczyzna przebywa w areszcie, który kończy się na początku marca. Prawdopodobnie zostanie w nim jednak dłużej.

Wyszła z klubu i zniknęła

Ewa Tylman zaginęła 23 listopada około godz. 3:30. Wcześniej bawiła się ze znajomymi z pracy w centrum Poznania. Grupa kilkakrotnie przenosiła się do różnych klubów. Ostatnim z nich był klub Mixtura przy ul. Wrocławskiej. Stamtąd Ewa Tylman i Adam Z. wyszli około godz. 2.15 i udali się w stronę mostu św. Rocha. Tam ślad po kobiecie zaginął.

Do tej pory nie udało się jednak odnaleźć w Warcie ciała kobiety. Podejrzany nie przyznaje się do winy.

W Warcie znaleziono ciałotvn24
wideo 2/35

Autor: FC/gp / Źródło: Gazeta Wyborcza

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24