W piątek przed poznańskim sądem zakończył się proces czterech mężczyzn, którym prokuratura zarzuciła porwanie i usiłowanie zgwałcenie 16-latka w Śremie. Oskarżeni to mieszkańcy gminy Śrem: Mariusz Z., Franciszek G., Michał L. oraz Jarosław J. Żaden z nich nie pojawił się w piątek na sali sądowej.
Odpowiadali za bezprawne pozbawienie wolności, wymuszenie rozbójnicze oraz usiłowanie zgwałcenia pokrzywdzonego. Dwie osoby miały też zarzuty posiadania narkotyków, a Mariusz Z. również posiadania bez zezwolenia naboju do Mausera.
Wszyscy w pewnym stopniu przyznali się do stawianych im zarzutów.
Wszyscy uznani za winnych
Wyrok ogłosił sędzia Szymon Szmyt.
Mariusz Z. (ojciec rzekomo skrzywdzonej dziewczyny) został uznany winnym pozbawienia wolności, pobicia i usiłowania zgwałcenia. Został skazany na siedem lat pozbawienia wolności.
Franciszek G. (ówczesny chłopak córki Mariusza Z.) usłyszał wyrok pięciu lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności.
Michał L. został skazany na sześć lat i dwa miesiące pozbawienia wolności.
Najniższą karę orzeczono wobec Jarosława J. - rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Mężczyzna pełnił rolę kierowcy. Nie uczestniczył bezpośrednio w zdarzeniu w marinie. Przez cały czas był w aucie. Na niski wyrok kary wpłynęła również "szczera skrucha", poparta również wpłatą zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego.
Dodatkowo Z., G., i L. mają solidarnie zapłacić pokrzywdzonemu 30 tysięcy złotych. Ponadto skazani nie mogą się do niego zbliżać i kontaktować. Sąd orzekł również zakazy zajmowania stanowisk związanych z wychowaniem i leczeniem małoletnich.
Wyrok nie jest prawomocny.
Wciągnęli go do auta, założyli siatkę na głowę i wywieźli nad jezioro
Do wydarzeń zawartych w akcie oskarżenia doszło 13 kwietnia 2025 roku, około godziny 22, na ulicy Kolejowej w Śremie. Chłopak szedł chodnikiem ze swoją 16-letnią koleżanką i 18-letnim kolegą. To wtedy trzech oskarżonych siłą wciągnęło 16-latka do auta, którym kierował Jarosław J. Mężczyźni odebrali chłopakowi telefon i założyli mu na głowę torbę foliową. Jak ustalili śledczy, oskarżeni grozili również pozbawieniem życia i poinformowali, że zostanie zgwałcony.
- Przemieścili się samochodem w rejon przystani przy ulicy Nabrzeżnej w Śremie, gdzie wyciągnęli z jego wnętrza pokrzywdzonego i próbowali zgwałcić - informował Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Sprawcy mieli posłużyć się pałką typu tonfa.
Swoją rolę w zdarzeniu mieli również 16-latka i 18-latek, którzy chwilę przed porwaniem towarzyszyli ofierze. Młodzi ludzie - jak ustalili śledczy - byli w zmowie z oskarżonymi i "wystawili" im kolegę.
Całość "akcji" zaplanował 43-letni śremianin, któremu 16-letnia córka powiedziała, że została skrzywdzona przez 16-letniego kolegę - tego wątku nie udało się potwierdzić podczas śledztwa. Brutalne porwanie chłopaka miało być "nauczką". W ocenie sądu plan działania nie był szczegółowy i zakładał pobicie chłopaka. Groźby, które padały jeszcze w aucie i dotyczyły gwałtu, miały mieć formę pogróżek - jednak "koncepcja" zmieniła się już po dotarciu do mariny.
Oskarżeni - z wyjątkiem ojca dziewczyny - przeprosili pokrzywdzonego 16-latka.
Sprawą udziału 16-latki i 18-latka w zdarzeniu zajmuje się sąd dla nieletnich.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KPP Śrem